Sytuacja związana z koronawirusem i obostrzeniami w Polsce (w tym w kwestiach transportowych) zmusiła Lechię do nietypowej podróży na piątkowy mecz z Górnikiem Zabrze. Szesnastu piłkarzy wraz z trenerem Piotrem Stokowcem na wyjazd udało się wyczarterowanym samolotem, natomiast reszta sztabu i zawodników musiała jechać autokarem.

Jakiś czas temu Legia Warszawa jako pierwsza w Polsce udała się na mecz wyjazdowy po przerwie związanej z epidemią. Legioniści do Legnicy udali się piętrowym autokarem, by zachować odstępy między sobą, co niejako wymuszają regulacje i wytyczne zespołu medycznego PZPN. Ponadto w hotelu Legia miała dwa piętra na wyłączność, a wszyscy spali w pokojach jednoosobowych. 

Lechia poszła o krok dalej, ponieważ udało się wyczarterować samolot, choć nie wszyscy z niego skorzystają. - Wprowadziliśmy kolejną innowację w kwestii podróżowania. Wyczarterowaliśmy samolot, ale zarządzenia ministerialne wyglądają tak, że samolot może być wypełniony jedynie w połowie. Z drugiej strony z powodów ekonomicznych nie chcieliśmy wynajmować samolotu na 150 osób. Zawsze lataliśmy na mecze mniejszymi samolotami i z tej opcji skorzystaliśmy również tym razem. Szesnastu zawodników i trener lecą do Zabrza samolotem, a reszta sztabu i piłkarzy jedzie autokarem. Wygląda to dość nietypowo, natomiast ja nie robię z tego powodu problemu. Cieszę się, że klub stanął na wysokości zadania i w ogóle umożliwił nam lot samolotem, bo to nie są tanie rzeczy. Postaramy się należycie to spożytkować, przywożąc punkty z Zabrza - wyjaśnił trener Piotr Stokowiec.

Trener biało-zielonych poruszył też kwestię noclegu w Zabrzu. - Hotele są obecnie praktycznie puste, więc nie ma problemu z odizolowaniem zawodników - zakończył szkoleniowiec.

źródło: własne