Wygląda na to, że Kenny Saief będzie do dyspozycji trenera Piotra Stokowca na najbliższy mecz z Cracovią (sobota, godz. 20). Uraz, jakiego skrzydłowy z USA nabawił się w niedzielę w Białymstoku okazał się nie tak groźny, jak początkowo przypuszczano.

Przypomnijmy, że Saief doznał urazu w 77. minucie meczu w Białymstoku. Został mocno potraktowany przez rywala, udzielona została mu pomoc medyczna. Piłkarz nadawał się do zmiany, cały czas utykał, nie było z niego większego pożytku, natomiast limit zmian został już wcześniej wykorzystany. Amerykanin pozostał więc na boisku do końcowego gwizdka arbitra.

- Mam nadzieję, że nie doszło do mocniejszego naderwania mięśnia. Martwi mnie ta kontuzja, bo Kenny pokazuje, że jest piłkarzem nie z tej ligi - mówił zaraz po meczu w Białymstoku trener Piotr Stokowiec.

I wszystko wskazuje na to, że szkoleniowiec, jak i zresztą wszyscy ludzie związani z Lechią mogą odetchnąć. Badania Saiefa pokazały, że nie doszło do naderwania mięśnia, a prawdopodobnie jedynie do mocniejszego zbicia. W gdańskim klubie z optymizmem patrzy się w przyszłość i jest prawdopodobne, że Saief będzie do dyspozycji trenera na najbliższy ligowy mecz przeciwko Cracovii (sobota, godz. 20).

To niewątpliwie świetna wiadomość, bo gdyby sprawdził się najczarniejszy scenariusz, Saief mógłby pauzować nawet przez miesiąc, co oznaczałoby dla niego koniec sezonu.

źródło: własne