Z powodu złamanego nosa oraz m.in. męczących podróży do Niemiec po specjalną maskę Michał Nalepa nie zagrał w meczu z Zagłębiem Lubin (1:2). Na niedzielne derby Trójmiasta w Gdyni środkowy obrońca Lechii będzie jednak gotowy. - Z każdym dniem jest coraz lepiej. Nos się zrasta, choć oczywiście czasem da się odczuć, że jeszcze nie wszystko jest tak, jak wcześniej. Zapewniam jednak, że przy stykowych sytuacjach nie będę odstawiał głowy - mówi nam Nalepa.

Przypomnijmy, że Michał Nalepa złamał nos w wyjazdowym meczu z Legią Warszawa po niebezpiecznym kopnięciu przez Jose Kante. Nie napiszemy, że wywołało to jakiś wielki skandal, ale na pewno zrobiło się głośno o całej sprawie, głównie z uwagi na fakt, że sędziujący tamto spotkanie Szymon Marciniak ukarał zawodnika Legii jedynie żółtą kartką. - Według mnie arbiter postąpił słusznie. Widziałem, że on składa się do przewrotki, a mimo to zaryzykowałem, włożyłem tam głowę, poniekąd biorąc odpowiedzialność za to, co się może stać - mówi Nalepa.

Obrońca Lechii momentalnie zalał się krwią. Podjął jednak próbę powrotu na boisko, natomiast bardzo szybko musiał zrezygnować. Po chwili wykopał piłkę w aut i zszedł do szatni, a następnie udał się do szpitala. - Początkowo chciałem grać dalej. Co prawda byłem delikatnie zamroczony stojąc poza boiskiem, ale wydawało mi się, że wszystko będzie w porządku. Tak nie było, bo miałem ograniczone pole widzenia o jakieś trzydzieści proc., a prawą stronę miałem całą rozmazaną. Okazało się, że nie byłem w stanie grać dalej - tłumaczy obrońca biało-zielonych, dla którego nie był to pierwszy tego typu uraz.

- Rzeczywiście, wcześniej dwukrotnie spotkało mnie coś podobnego, ale wówczas nos był jedynie delikatnie skrzywiony, prześwietlenia nie wykazywały żadnych złamań. Teraz wyglądało to inaczej. Dostałem mocnego gonga. Spodziewałem się, że tym razem to coś poważniejszego, a we wszystkim utwierdził mnie nasz fizjoterapeuta, który od razu powiedział, że nos jest złamany - mówi.

Jak wyglądały dni tuż po całym zdarzeniu? - W poniedziałek poszedłem na nastawianie nosa. Zależało mi na tym, żeby zrobić to jak najszybciej i już we wtorek mogłem polecieć do Hanoweru po specjalną maskę. W środę miałem lot powrotny, choć trochę to wszystko trwało, bo w obie strony miałem przesiadki. Przez to same loty były dla mnie dość męczące. W czwartek miałem trening indywidualny, w piątek już trenowałem z drużyną. W sobotę, czyli w dzień meczowy, odbyłem z trenerem Piotrem Stokowcem 20-minutową rozmowę i ostatecznie zapadła decyzja, że nie zagram z Zagłębiem - wspomina Nalepa.

nalepa instagram 

fot. Instagram / Lechia Gdańsk (@lechia_gdansk)

Jednak obecnie Nalepa jest cały czas w treningu z zespołem i nic nie stoi na przeszkodzie, by zagrał w niedzielnych derbach Trójmiasta przeciwko Arce. Zagra jednak w rzeczonej masce, ochraniającej złamany niedawno nos. - Przyzwyczajam się coraz bardziej do tej maski. Z dnia na dzień wydaje mi się ona coraz bardziej naturalna - śmieje się Nalepa. - Dziś mogę powiedzieć, że zamierzam w niej grać w niedzielnym meczu w Gdyni, bo to nie ogranicza widoczności. Wiadomo jednak, że mecz jest czymś innym niż trening i jeśli coś nie będzie mi pasowało, to zawsze mogę tę maskę zrzucić. Myślę jednak, że nie będzie to potrzebne - podkreśla.

Biało-zieloni udają się do Gdyni po podtrzymanie fantastycznej passy w meczach z Arką na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. Przypomnijmy (choć wcale nie trzeba), że Lechia w ekstraklasie jeszcze z tym rywalem nie przegrała (wygrała dziesięć meczów, a trzy kończyły się remisem). - Jedziemy tam z nastawieniem, żeby wygrać. Z doświadczenia wiemy, że tego typu mecze są bardzo wymagające, ale jesteśmy na to przygotowani. Była przerwa na kadrę, mogliśmy potrenować i poprawić niektóre niedociągnięcia oraz oczywiście udoskonalić to, co do tej pory dobrze funkcjonowało. To był dla nas dobry czas. Na Arkę nie patrzymy, skupiamy się na sobie, nie zaprzątamy sobie głowy tym, że zmienił się tam trener. Jakiś czas temu my też mieliśmy swoje problemy. Musieliśmy się z tego wygrzebać. To się udało, jesteśmy teraz na dobrej ścieżce i nie patrzymy na innych - podsumował obrońca Lechii.

źródło: własne