- W takich meczach możemy więcej stracić niż zyskać. Jedziemy do Chełma wygrać i awansować do kolejnej rundy - mówi Maciej Gajos. W środę o godz. 13 Lechia zagra na wyjeździe z Chełmianką Chełm w ramach 1/16 finału Totolotek Pucharu Polski.

Obrońcy trofeum zagrają tym razem z trzecioligowcem, więc półka jest jeszcze niżej niż w przypadku poprzedniej rundy. Wówczas biało-zieloni grali z drugoligowym Gryfem Wejherowo. - To nie ważne z kim gramy. Szczególnie przy stałych fragmentach trzeba być mocno skoncentrowanym, bo zawsze można stracić bramkę. Tak jak my analizujemy przeciwnika, tak on analizuje naszą grę - mówi Maciej Gajos.

Gdańszczanie mogą mówić o sporym szczęściu w losowaniu. - Tak los wybrał i w zasadzie nie ma czego komentować. Trzeba pojechać, wygrać i przejść do kolejnej rundy. Z naszej perspektywy w takim meczu można więcej stracić niż zyskać. Awans jest naszym obowiązkiem - przyznał Gajos. - Nie mamy żadnych obaw. Nie mamy wpływu na takie rzeczy jak stan boiska. Nie można na to marudzić, ale szybko się przystosować do warunków, wygrać i przejść do kolejnej rundy - dodał pomocnik Lechii.

Ostatnio Gajos stracił miejsce w składzie. W derbach na rzecz Flavio Paixao, a ostatnio przeciwko Górnikowi Zabrze w jego miejsce wystąpił Rafał Wolski. - Każdy by chciał grać co tydzień, a nawet co trzy dni. Jest nas w kadrze ponad dwudziestu i nie da się zrobić tak, żeby wszyscy grali. Trzeba łapać każdą, nawet najmniejszą szansę i starać się ją wykorzystać, by zostać w składzie na dłużej. Jeśli ktoś będzie obrażony na to, że w danym momencie nie gra, to sobie tym na pewno nie pomoże - zakończył Gajos.

źródło: własne