Przez cztery ostatnie sezony Maciej Gajos był piłkarzem Lecha Poznań. W minioną sobotę po raz pierwszy miał okazje stanąć naprzeciwko swoich byłych kolegów. - Przestałem o tym myśleć w momencie, gdy sędzia zagwizdał po raz pierwszy - powiedział Gajos.

- Spędziłem sporo czasu z Darko Jevticiem czy Pero Tibą, więc wiedziałem jak ci zawodnicy zachowują się w pewnych sytuacjach. Czy mi to pomogło? Być może. To była trochę inna sytuacja, gdy grało się przeciwko kolegom, ale wraz z pierwszym gwizdkiem przestałem o tym myśleć - przyznał Gajos po wygranym (2:1) meczu z Lechem Poznań.

To spotkanie było dla Gajosa powrotem do wyjściowego składu Lechii po ponad miesiącu. Miał parę obiecujących podań, natomiast cały czas brakuje mu konkretów w postaci liczb. - Był okres, że nie grałem, natomiast cały czas dawałem z siebie maksa na treningach i w końcu dostałem swoją szansę. Chcę grać regularnie, jak najwięcej, ale stanie się tak tylko dzięki ciężkiej pracy - powiedział pomocnik biało-zielonych.

Po trzech remisach na Stadionie Energa Gdańsk wreszcie udało się sięgnąć po upragniony komplet punktów. - Bardzo nam zależało na przełamaniu. Trzeba zdobywać punkty, szczególnie na własnym boisku. Cieszymy się, że wreszcie się to udało - powiedział Gajos. - Po dobrym meczu z Piastem chcieliśmy zdobyć kolejne trzy punkty. To jest bardzo ważne. Łapie się prawo serii i można łatwo piąć się w górę tabeli. Mam nadzieję, że nie zatrzymamy się na tych dwóch zwycięstwach - dodał.

Mecz z Lechem był - zwłaszcza w pierwszej połowie - bardzo dobry w wykonaniu biało-zielonych. Akcje były kreowane w dobrym tempie, obrona była niezwykle pewna, pomoc napędzała ataki, a skrzydłowy przyprawiali o ból głowy zawodników Lecha. - Pierwsza połowa była bardzo dobra, oczywiście poza tą sytuacją z 45. minuty, gdy straciliśmy gola. Wystarczyło, że na moment się zdrzemnęliśmy i Lech natychmiast to wykorzystał. Tym bardziej żal tej wcześniejszej sytuacji Żarko, bo mieliśmy okazję do zamknięcia tego meczu. Wówczas grałoby się spokojniej po przerwie - podsumował Gajos.

źródło: własne