- Nie ma co ukrywać, Jagiellonia była lepsza w pierwszej połowie, ale to nie pierwszy mecz, w którym pokazujemy, że Lechia ma charakter i gra do końca - powiedział Łukasz Zwoliński, strzelec dwóch bramek w Białymstoku.

- Widać po nas, że jesteśmy dobrze przygotowani, nie brakuje nam sił w końcówkach, biegamy do ostatniego gwizdka. Musimy to podtrzymać, bo zaraz ponownie wchodzimy w cykl grania co trzy dni. Odpukać, w naszym zespole nie ma poważniejszych kontuzji, a doskonale wiemy jak to wygląda na całym świecie. Oby zdrowie nam dopisało, wtedy nie będę się o nic martwić - powiedział Zwoliński przed kamerami CANAL+.

Z kolei na konferencji pomeczowej dodał: - To był prawdziwy rollercoaster. Trener się z nas śmieje, że niedługo będzie siwy, bo trochę stresu mu dokładamy tymi drugimi połowami.

Napastnik Lechii chwalił defensywę, m.in. Kristersa Tobersa, który w doliczonym czasie gry wybił piłkę z linii bramkowej, ratując zwycięstwo. - Trener ma dużo opcji, może rotować składem. Nawet jeśli ktoś wypadnie, to wskakuje kolejny zawodnik i nie tracimy na jakości. Trzeba pochwalić całą obronę, Dusana oczywiście też, po raz kolejny. Cieszy nas to zwycięstwo, bo przyszło nam ono na trudnym terenie. Wygrywamy po raz trzeci w grupie mistrzowskiej. Pozostaje nam dalej robić swoje - kontynuował snajper Lechii, który w końcówce biegał z urazem.

- To typowy kopniak w mięsień. Trochę poboli i przestanie - zakończył.

źródło: CANAL+ / własne