- Z zespołem Piasta znamy się bardzo dobrze. Rywalizujemy ze sobą często,  a nasze mecze zawsze były bardzo wyrównane - mówi Łukasz Smolarow, asystent Piotra Stokowca w Lechii. Biało-zieloni powalczą w środę (godz. 18) o piąte w tym sezonie zwycięstwo z aktualnym mistrzem Polski.

Dla Lechii będzie to już piąty w tym sezonie mecz z Piastem Gliwice. Dotychczasowe cztery kończyły się zwycięstwami biało-zielonych (3:1 w Superpucharze, 2:1 w lidze w Gliwicach, 1:0 w lidze w Gdańsku i 2:1 w Pucharze Polski). Niewątpliwie zespół mistrza Polski "leży" Lechii. - Jest to sytuacja dość niespotykana, natomiast nie upatrywał w tym serii jakiegoś klucza do zwycięstw, ponieważ w każdym z tych spotkań ważne było coś innego. Rywalizujemy ze sobą często, więc obie drużyny znają się bardzo dobrze. Oczywiście zawsze szukamy drobnych zaskoczeń i okazało się, że do tej pory to "wypalało" z naszej strony, choć należy pamiętać, że mecze z Piastem zawsze były bardzo wyrównane - podkreśla Łukasz Smolarow.

W starciu z Piastem nie zagra Łukasz Zwoliński, ponieważ w Szczecinie obejrzał czwartą w tym sezonie żółtą kartkę. Do składu Lechii powinien więc wrócić Flavio Paixao, który ostatnio nie grał za dużo, a co za tym idzie mógł nieco odsapnąć. - To było korzystne dla Flavio. Chcieliśmy, żeby trochę odpoczął, zyskał energię i był przygotowany do kolejnych meczów. Oczywiście jest on teraz naszym pierwszym wyborem na pozycji napastnika i często to od niego rozpoczynamy ustalanie składu - dodał asystent Piotra Stokowca.

A jeśli o personaliach mowa, to zastanawialiśmy się czy nominalny skrzydłowy Kenny Saief mógłby zagrać na pozycji ofensywnego pomocnika, tzw. "dziesiątki", na której w Lechii jest największy deficyt. Nie oszukujmy się, momentami widać u tego piłkarza spore braki w rozumieniu gry defensywnej, przez co boczny obrońca bywa osamotniony i ma znacznie trudniejsze zadanie. - Takie pomysły przechodziły nam przez głowy. Dyskutowaliśmy w sztabie czy pozycja numer dziesięć będzie dla niego dobra, natomiast było też parę przesłanek negatywnych i one zdecydowały, że nie będziemy tego próbowali. Kenny jest z nami dość krótko, a tego rodzaju próby dobre są na okres przygotowawczy i mecze sparingowe. Nie chcemy wprowadzać niepotrzebnego chaosu do drużyny, więc Kenny będzie grał jako boczny pomocnik. A poza tym on nie ma dużego doświadczenia w grze na środku pomocy. Już częściej grywał na boku obrony niż na "dziesiątce" - stwierdził Smolarow.

Michał Nalepa po spotkaniu z Pogonią przyznał, że mocno mu ulżyło, bo biało-zieloni w końcu nie stracili gola. Z psychologicznego punktu widzenia może to dać dodatkowej energii drużynie, trochę komfortu w głowach zawodników. - W ostatnim czasie mocno zwracaliśmy uwagę na defensywę. Czystych kont było mało w porównaniu choćby do poprzedniego sezonu. Czasami traci się bramkę na początku spotkania, tak przy okazji naszej pierwszej wizyty w Szczecinie i wówczas cały plan się niweczy. Dlatego bardzo cieszyliśmy się, że w niedzielę wreszcie udało się zagrać na zero z tyłu. Tamten mecz w drugiej połowie poniekąd nawiązywał do meczów z zeszłego roku. Było dużo walki, zaangażowania, współpracy w obronie, co się sprawdziło - kontynuował trener Smolarow.

źródło: własne