Niestety odpadamy z eliminacji Ligi Europy już przy pierwszej możliwej okazji...
Lukas Haraslin: - Jest nam bardzo przykro z tego powodu. Wiedzieliśmy, że nie ma co popadać w euforię po pierwszym meczu, bo to była tylko pierwsza połowa. W obu spotkaniach mieliśmy swoje sytuacje, nie wykorzystaliśmy ich. Zabrakło nam kropki nad "i", ale i tak uważam, że każdy z nas zostawił na boisku wszystko, co mógł. Niestety nie wystarczyło to do awansu.

M.in. ty miałeś w pierwszej połowie świetną okazję do zdobycia bramki. Czego zabrakło?
- W ostatniej chwili wbiegłem przed obrońcę i tylko lekko dziubnąłem tę piłkę. Może gdyby udało mi się ją dziubnąć o dziesięć centymetrów w prawo, to by wpadło. Niestety w piłce nie gra się na "może" i "gdyby". Nie strzeliłem i odpadliśmy.

Szybko straciliście bramkę na 0:1. To zmieniło wasz plan na ten mecz?
- Nie przyjechaliśmy tu, żeby bronić wyniku 0:0. Chcieliśmy strzelić bramkę, która dałaby nam dużo. To się udało, ale w dogrywce wszystko się posypało. Ktoś spojrzy na wynik i pomyśli sobie, że Brøndby nas rozjechało, ale uważam, że nie graliśmy źle. Myślę, że było to bardzo wyrównane spotkanie, ale oni byli skuteczniejsi. 

Spodziewaliście się takiej gorącej atmosfery na trybunach?
- Tak, wiedzieliśmy co nas czeka. Ja bym chciał się jednak skupić na naszych kibicach, których przyjechało mnóstwo i wspierali nas przez całe spotkanie. Tym większa szkoda, że nie udało nam się awansować.

Dla ciebie indywidualnie jaki był to dwumecz?
- Na pewno bardzo wymagający fizycznie. Byliśmy uczuleni na to, że pod tym względem Brøndby jest na bardzo wysokim poziomie. Chcąc z nimi powalczyć, musieliśmy zagrać bardzo podobnie. To się udało. Graliśmy jak równy z równym. Z tą różnicą - co już podkreślałem - że oni swoje okazje wykorzystali, a my nie.

Po pierwszym meczu kibice mieli do ciebie trochę pretensji, że grasz zbyt indywidualnie, a za mało drużynowo.
- Nie mogę na to patrzeć w ten sposób. Jestem ofensywnym zawodnikiem i jeśli coś mi się uda, to otrzymuję brawa, a jeśli się nie uda, to mamy gwizdy. Ja w ogóle na to nie zwracam uwagi. Wychodząc na boisko wiem co mam robić. Od trybun staram się odciąć podczas meczu.

źródło: własne