- Dla nas to stracone dwa punkty. Prowadzimy 2:0, mamy mecz pod kontrolą, a na koniec jest remis. Nie wiem co się stało, czego zabrakło. Musimy usiąść i to przeanalizować - powiedział zdenerwowany Lukas Haraslin po derbach Trójmiasta.

Lukas Haraslin zanotował w niedzielnym spotkaniu dwie asysty. Najpierw przy golu Flavio Paixao, następnie przy trafieniu Artura Sobiecha. - Oddałbym te asysty za nasze zwycięstwo - powiedział Haraslin, który grał dobry mecz, a tymczasem już w 66. minucie opuścił boisko, zostając zmienionym przez Sławomira Peszkę. Po zejściu Słowaka gra Lechii "siadła". - Nie patrzę na to z tej strony. Gramy jako drużyna, jedenastu na jedenastu. Przy prowadzeniu 2:0 trzeba być jeszcze bardziej skoncentrowanym. Dzisiaj się okazało, że nawet taka zaliczka w derbach jest niewystarczająca - dodał Słowak.

Trener Piotr Stokowiec mówił na konferencji prasowej, że bardzo dużo było w tym meczu indywidualnych błędów, do tego sporo nerwowości. - Ciężko mi to na gorąco ocenić. Na pewno przyjdzie czas na analizy. Wydawało mi się, że za dużo faulowaliśmy przy naszym polu karnym, co napędzało Arkę. Oni byli groźni po stałych fragmentach gry. Bramka na 2:2 była dziwna. Długie podanie, jakaś przebitka, a Vejinović trafił świetnie. Straciliśmy dwa punkty - dodał Haraslin.

W końcówce Lechia miała świetną okazję, żeby "zamknąć" to spotkanie. Biało-zieloni ruszyli z kontratakiem w przewadze liczebnej, ale fatalnie go rozegrali. - Poszliśmy trochę na chaos. Ja sam krzyknąłem z ławki, żeby aż tak nie szarżować. Później ciężko było wrócić za akcją na własną połowę - przyznał skrzydłowy.

- Może gdybyśmy przez ostatnie minuty skupili się tylko na wybijaniu piłki, to wynik byłby inny. Może za bardzo chcieliśmy grać w piłkę? W derbach czasami się to nie opłaca - skomentował Haraslin.

źródło: własne