Lukas Haraslin opuścił zgrupowanie Lechii w Turcji. Jest w drodze do Włoch, by przejść testy medyczne przed podpisaniem kontraktu z Sassuolo (15. zespołem Serie A). Jako pierwszy tę informację podał Krzysztof Stanowski z Weszlo.com. Dodał również, że o Słowaka walczy jeszcze belgijski Standard Liège. O transferze 23-latka mówiło się od kilkunastu miesięcy, teraz staje się to faktem. To spore osłabienie dla biało-zielonych, którzy zostają w tym momencie z dwoma skrzydłowymi.

Jeszcze parę miesięcy temu kadry Lechii zazdrościło ponad pół ligi. Mówiło się, że kadra jest szeroka, wyrównana i pozwoli gdańszczanom rywalizować na trzech frontach. Rzeczywistość okazała się inna. Kartki, dyskwalifikacje, kontuzje, problemy pozasportowe sprawiły, że obecnie trwa coś na zasadzie wyprzedaży garażowej. Piłkarze odchodzą, a przy tym nie za bardzo widać zmienników.

Ktoś powie: "Przecież ściągnięto Kristersa Tobersa i Conrado..."

W porządku. Tobers wywarł na nas pozytywne wrażenie w sparingach, natomiast z Conrado (z tego co słyszeliśmy) bardzo zadowolony jest sztab szkoleniowy. Naszym zdaniem Brazylijczyk wypadł w grach kontrolnych co najwyżej przeciętnie, ale może nie znamy się na piłce. Inna sprawa, że mówimy o zawodnikach raczej defensywnych, nawet jeśli Conrado sprawdzany był ostatnio pod kątem gry na skrzydle.

Natomiast nie dajmy się zwariować. Nie ma już w Lechii Artura Sobiecha, do startu ligi pozostał tydzień, a włodarze gdańskiego klubu w dalszym ciągu nie zatrudnili nikogo w jego miejsce. Mówiło się o Łukaszu Zwolińskim, jednak temat jakby ucichł. Wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu mają Rafał Wolski i Sławomir Peszko, jednak póki co nie znalazł się nikt chętny na ich zatrudnienie (ten drugi trenuje w Gdańsku z młodzieżą Lechii). Trudno sobie jednak wyobrazić, że nagle nastąpi zwrot akcji i owa dwójka zostanie przywrócona do pierwszej drużyny.

Teraz odchodzi Haraslin, który miał być jednym z liderów Lechii na wiosnę. Grał w każdym sparingu, prezentował dobrą formę. No ale zgłosił się klub z jego wymarzonej ligi włoskiej i trudno się dziwić, że postanowił spróbować swoich sił. 

Z jednej strony szkoda, że to koniec Słowaka w Gdańsku, bo mowa o jednym z lepszych skrzydłowych w naszej lidze, ale z drugiej strony... umówmy się, że dwa gole i cztery asysty w rundzie jesiennej to nie bilans, z powodu którego kibice miesiącami zbieraliby szczęki z podłogi. Słowak był bardzo chimeryczny, w większości spotkań zawodził, grał pod siebie, nie dostrzegał kolegów. Miewał przebłyski, ale generalnie szału nie robił. Mimo to, w obecnej sytuacji, będzie go brakowało.

***

Spójrzmy więc na obecną kadrę Lechii. Gdy Haraslin odejdzie, w klubie zostanie dwóch skrzydłowych - Żarko Udovicić i Jaroslav Mihalik, z czego ten drugi jest do Lechii tylko wypożyczony. Wiadomo, jest jeszcze Conrado, ale widać, że potrzebuje on czasu, żeby przystosować się do warunków panujących w naszym kraju. Trudno sobie wyobrazić, że od pierwszego wiosennego meczu będzie gwiazdą biało-zielonych.

Osiem dni do pierwszego meczu Lechii w PKO Ekstraklasie w 2020 roku i dwóch skrzydłowych. Tak, dobrze widzicie - DWÓCH! Bieda aż piszczy. Nie wygląda to zbyt optymistycznie. Łudzimy się, że trener Piotr Stokowiec coś wymyśli, jakoś to poukłada, ale misja wydaje się bardzo trudna. 

źródło: własne