Lechia nie wygrała jeszcze z Zagłębiem Lubin, gdy trenerem biało-zielonych jest Piotr Stokowiec. W środowym meczu 1/8 finału Totolotek Pucharu Polski (początek o godz. 17.45) będzie więc okazja do przełamania w starciach z tym rywalem, a jednocześnie szansa do rewanżu za porażkę 1:2 w lidze dwa miesiące temu.

Środowe starcie to dla Lechii okazja do rewanżu za mecz sprzed dwóch miesięcy, gdy w PKO Ekstraklasie Zagłębie wygrało w Gdańsku 2:1. -  Samo gadanie nic nie da. Wyjdźmy na boisko i zagrajmy dobry mecz. Musimy być skoncentrowani, bo są ubytki kadrowe. Być może będzie to czynnik mobilizujący. Jest nas mało i można powiedzieć, że wszytko musimy robić z precyzją skalpela. Nie możemy sobie pozwolić na słabsze momenty. Mocno pracujemy, żeby wyciągnąć wnioski z poprzednich meczów z Zagłębiem, szczególnie tego w tym sezonie - powiedział trener Piotr Stokowiec.

Co ciekawe, od momentu, gdy Stokowiec został trenerem Lechii (5 marzec 2018) biało-zieloni nie potrafią wygrać z Zagłębiem. To dwa remisy i dwie porażki. Rywal, który kompletnie Lechii ostatnio nie leży. - Tak to czasami jest w piłce, zdarza się. Trzeba powiedzieć, że w Zagłębiu jest dużo jakości. To nie jest tak, że to są brzydkie mecze czy dzieje się to przypadkowo. Myślę, że z Zagłębiem rozgrywamy dobre mecze, jak choćby ten pamiętny remis 3:3 [Lechia prowadziła wówczas 3:0 - red.], który też miał swoją historię. Nie chcę się jednak usprawiedliwiać. Trzeba zagrać dobre spotkanie, być uważnym. Mamy swoje atuty i musimy je wykorzystać. Nie chcemy się porywać na idealistyczne wizje grania efektownie w piłkę, tylko chcemy przejść do kolejnej rundy - podkreśla trener Lechii.

Biorąc pod uwagę kontuzje, kartki i inne czynniki, nie należy spodziewać się rewolucji w składzie Lechii. - Dużych rotacji nie będzie. Nie chciałbym zdradzać składu, ale nie wszyscy zawodnicy są gotowi do grania co trzy dni, w niektórych sytuacjach nie ma wyjścia, a dla niektórych nie będzie to nic nadzwyczajnego. Zagłębie jest w bardziej komfortowej sytuacji, bo swój mecz ligowy grało w piątek, a my w niedzielę, choć nie traktuję tego jako udogodnienie - wyjaśnia Stokowiec, który zdradził też kogo w środę ujrzymy w bramce biało-zielonych. - Wszystkiego dowiecie się na meczu. Nie rozmawiałem jeszcze z bramkarzami, więc wypadałoby, żeby najpierw zawodnicy dowiedzieli się w jakim składzie zagramy. Zapraszamy jutro przed telewizory, a najlepiej na stadion, żeby się przekonać i nas wspomóc dopingiem - dodał trener Lechii.

Gdańszczanie nie będą dodatkowo ćwiczyć rzutów karnych przed środowym meczem. - Mamy doświadczoną drużynę. Rzuty karne to elementy meczu, które nie wymagają dodatkowych ćwiczeń. Postaramy się wygrać w podstawowym czasie gry, ale zobaczymy co los przyniesie - podsumował Stokowiec.

źródło: własne