Tylko w tym roku przeciwnicy oddali aż 116 strzałów w kierunku bramki Lechii (a mówimy przecież o zaledwie czterech meczach!). Co ciekawe, aż 49 tych strzałów zostało zablokowanych. Czternaście razy uderzenia blokował Michał Nalepa, którego jednak zabraknie w środowym starciu z Legią Warszawa. To bez wątpienia duży problem dla Piotra Stokowca, bo mowa o jednym z najlepszych piłkarzy Lechii w tym sezonie.

Tak jak trudno wyobrazić sobie gdański zespół bez Flavio Paixao i Dusana Kuciaka, tak podobnie można wypowiadać się w przypadku Michała Nalepy. Jest to najlepszy środkowy obrońca Lechii, jeden z najlepszych na swojej pozycji w całej lidze. Człowiek charakterny, agresywny, czujący grę. Bramkarz też jest pewniejszy, gdy ma przed sobą kogoś takiego. Niestety, w starciu z Legią Nalepy zabraknie, bo w niedzielę w Kielcach obejrzał czwartą w tym sezonie żółtą kartkę, co oznacza pauzę jednego meczu.

To spory problem dla trenera Piotra Stokowca. Bez Nalepy Lechia traci wiele. Zresztą wystarczy spojrzeć na statystyki - aż czternaście zablokowanych strzałów w 2020 roku przez Nalepę. Poświęcenie, ofiarność, odpowiedzialność. To tylko niewiele epitetów, które najlepiej opisują 27-latka. Inna sprawa, że sam fakt iż Lechia pozwoliła przeciwnikom na oddanie aż 116 strzałów w tym roku, nie świadczy o defensywie najlepiej. 

- Dusan prosił, żeby go trochę wypromować - uśmiecha się trener Stokowiec. - Najistotniejszą statystyką jest dla mnie to, że w tych meczach zdobyliśmy siedem punktów. To jest podstawa. Poza tym, trzeba zauważyć, że okres przygotowawczy kończyliśmy w trochę innym zestawieniu personalnym. Ostatnie tygodnie były owocne w transfery i musieliśmy szybko reagować. Nie znam jeszcze bardzo dobrze nowych zawodników, stąd organizacja gry w obronie nie jest jeszcze na takim poziomie, na jakim byśmy chcieli. Ponosimy pewne koszty. Staramy się wychodzić wyżej pressingiem, co sprawia, że rywale mają swoje sytuacje. Jestem jednak pewien, że z tygodnia na tydzień będzie to lepiej wyglądało - twierdzi trener biało-zielonych.

- Dużo pracujemy nad tym, żeby bronić światła bramki. To nie jest przypadek. Wiemy, jak się zachowywać w danej sytuacji, mamy swoje wzorce zachować w konkretnych sytuacjach. Myślę, że Mario Maloca nie odstaje w tym aspekcie. Zresztą w Kielcach w jednej sytuacji do bloku wyskoczyli obaj, bo zdawali sobie sprawę ze skali zagrożenia. Co prawda skończyło się to ostatecznie stratą gola, natomiast to są elementy, które są naszym chlebem powszednim - kontynuował.

Kto zatem może zagrać w miejsce Nalepy w spotkaniu z Legią? Kristers Tobers, który jest nominalnym stoperem, ale w poprzednich meczach grał jako defensywny pomocnik. Wówczas do drugiej linii wskoczyłby Jarosław Kubicki. W Kielcach dostał dziesięć minut i walnie przyczynił się do zwycięstwa biało-zielonych. Z tego co ustaliliśmy, Kubicki jest gotowy, żeby zagrać od 1. minuty.

- To jest oczywiste rozwiązanie, chociaż sami nie jesteśmy pewni. To było pierwsze wejście Jarka po tak długim okresie. Zobaczymy - mówi Stokowiec. - Michał jest z nami długo i jest fundamentem naszej obrony, ale Mario też ma dobry okres. Wierzę, że zawodnik, który zagra obok Mario w meczu z Legią też będzie wiedział, co ma robić. Kluczowe będzie zachowanie koncentracji i uważna gra - zakończył szkoleniowiec.

Teoretycznie na środku obrony mógłby zagrać również Rafał Kobryń, natomiast trudno sobie wyobrazić, by trener Stokowiec zdecydował się na taki wariant w meczu o tak dużym ciężarze gatunkowym.

źródło: własne