2 maja ubiegłego roku Lechia zdobyła Totolotek Puchar Polski, wygrywając na PGE Stadionie Narodowym z Jagiellonią Białystok 1:0. Niemal dokładnie po roku od tego wydarzenia piłkarzom gdańskiego zespołu wypłacone zostały premie. Można by powiedzieć, że lepiej późno, niż wcale. Na kontach zawodników pojawiła się też zaległa premia za wywalczenie trzeciego miejsca w lidze w poprzednim sezonie.

Nie jest to oczywiście nic sensacyjnego, bo Lechia musiała wypłacić piłkarzom zaległe premie do końca kwietnia. Wtedy upływa bowiem termin składania wniosków licencyjnych na przyszły sezon, a jeden z punktów wyraźnie mówi, że jeśli klub chce ubiegać się o licencję, musi mieć uregulowane wszystkie zaległości do grudnia roku ubiegłego.

W tym momencie jedyne zaległości Lechii względem piłkarzy to pensje za styczeń, luty oraz marzec. Jeśli do 11 maja zarząd nie ureguluje przynajmniej jednej pensji, zawodnicy będą mogli wysłać do klubu wezwania do zapłaty, a po kolejnych dwóch tygodniach mieliby możliwość rozwiązania umów z winy Lechii. Przypomnijmy, że tak postąpili wcześniej Sławomir Peszko i Rafał Wolski.

- W ostatnich dniach skupialiśmy się na zabezpieczeniu finansów i formalności niezbędnych do uzyskania licencji od PZPN na grę w Ekstraklasie. Uregulowanie zaległości oraz spełnienie warunków do otrzymania licencji na kolejny sezon było możliwe dzięki zaangażowaniu akcjonariusza większościowego, pana Franza-Josefa Wernze. Bez jego pomocy byłoby nam naprawdę trudno przetrwać w tym szczególnym okresie. Po raz kolejny spośród udziałowców tylko on, jako udziałowiec większościowy, był w stanie zapewnić niezbędne finansowanie - mówi prezes Lechii Adam Mandziara.

Zaległości za styczeń lada moment przestaną jednak istnieć, bo klub zaczął już wysyłać stosowne przelewy piłkarzom. To był jeden z warunków zawodników, którzy chętnie zgodziliby się na obniżkę pensji w obecnej sytuacji z koronawirusem, ale chcieli mieć wypłaconą przynajmniej część zaległych pensji (nie mylić z premiami, to osobny temat).

- Gdy już mamy pewność, że wypełniliśmy wymogi licencyjne, możemy przejść do kolejnego kroku. Kontynuujemy rozmowy indywidualne z piłkarzami na temat obniżki wynagrodzeń w związku z mniejszymi wpływami do budżetu klubu w czasie pandemii. Do tej pory zawodnicy wykazywali dobrą wolę i mam nadzieję na ich odpowiedzialne podejście do dalszych rozmów - podkreśla Mandziara.

źródło: lechia.pl / własne