W niedzielnym meczu w Gdyni trener Lechii Piotr Stokowiec będzie mógł skorzystać prawie z wszystkich zawodników. Do dyspozycji nie są jedynie Jaroslav Mihalik i Mario Maloca. Nikt nie pauzuje za kartki.

W przypadku Mihalika jest to kwestia skręconego stawu skokowego w meczu z Gryfem Wejherowo, natomiast Maloca - o ile dobrze rozumiemy - jeszcze nie oswoił się z dużą intensywnością na treningach Lechii, przez co po raz kolejny złapał drobny uraz. - Na szczęście nie okazał się groźny. Myślę, że kwestia tygodnia, może dwóch i Mario będzie do mojej dyspozycji. Czasami tak jest, że piłkarz jest narażony na urazy, gdy wchodzi w inny trening niż miał w poprzednim klubie. Tempo oraz intensywność naszych treningów jest bardzo wysoka i nowym zawodnikom na początku jest ciężko - tłumaczy Stokowiec.

Mowa jednak o zawodnikach, którzy nie są pierwszymi wyborami szkoleniowca biało-zielonych. Absencja Malocy byłaby problemem, gdyby do gry zdolny nie był Michał Nalepa, natomiast on aż pali się do gry. - Michał jest gotowy do walki na 110 proc. Wystąpi w masce, nie ma żadnych zastrzeżeń co do stanu zdrowia. To jest prawdziwy wojownik. Nie zagrał w meczu z Zagłębiem, ponieważ nie chcieliśmy ryzykować. Zależało nam na tym, by był przygotowany na derby - wyjaśnia trener Lechii.

Początek meczu Arka - Lechia w niedzielę o godz. 15.

źródło: własne