W poniedziałek o godz. 18 piłkarze Lechii zagrają na wyjeździe z Piastem Gliwice. Będzie on zwieńczeniem bardzo udanego tygodnia i zarazem zwieńczeniem maratonu dla gdańskich piłkarzy. Najpierw Lechia wygrała z Olimpią Grudziądz w Pucharze Polski, a następnie pokonała w lidze Śląsk Wrocław.

Biało-zieloni w zasadzie w ogóle nie mieli odpoczynku po meczu ze Śląskiem Wrocław. Jedynym dniem na pełną regenerację była sobota, bo już dzień później cała drużyna wsiadła do autokaru i udała się w kierunku Górnego Śląska. No, prawie cała. W Gdańsku został Michał Nalepa, którego czeka jednomeczowa pauza za uzbieranie czterech żółtych kartek.

Nie trzeba nikomu tłumaczyć jak ważny jest to zawodnik w układance trener Piotra Stokowca. W tym sezonie zabrakło go tylko raz - w przegranym 0:3 spotkaniu z Górnikiem Zabrze. Nalepa musiał wówczas pauzować za czerwoną kartkę. Kto zagra za niego? Realnie warianty są dwa. Mario Maloca lub Kristers Tobers. Stawiamy jednak na Łotysza, bo to on wystąpił w pucharowym starciu z Olimpią Grudziądz w Pucharze Polski. Poza paroma drobnymi błędami spisał się całkiem przyzwoicie i wydaje się, że ma znacznie bliżej do wyjściowego składu niż Maloca.

Trudno sobie wyobrazić, że czeka nas kadrowa rewolucja. Być może tym razem na ławce mecz rozpocznie Jaroslav Mihalik, który grał dość przeciętnie przeciwko Śląskowi. Alternatywą dla Słowaka jest rzecz jasna Omran Haydary. Nie można też wykluczyć, że do bramki Lechii wróci Dusan Kuciak. Zlatan Alomerović nie popisał się bowiem przy pierwszym golu w spotkaniu ze Śląskiem. 

Mecz z Piastem będzie dla Lechii trzecim w ciągu sześciu dni. Jednocześnie zakończy on maraton, po którym gdańska drużyna będzie miała aż tydzień przerwy.

źródło: własne