Jak informuje "Przegląd Sportowy" Lechia solidnie w tym sezonie zapracowała na miano drużyny własnego boiska. Biało-zieloni u siebie zdobyli 24 z 29 ligowych punktów.

Jednak nad morzem nie ograli nikogo z wielkich ekstraklasy, bo ich bilans z czołową piątką tabeli sprowadza się jedynie do remisu z Polonią Warszawa. Ostatnia szansa na zmianę tej sytuacji nadarzy się w sobotę, gdy na zakończenie spotkań w Gdańsku stawi się Wisła Kraków.

- Do utrzymania potrzebne są nam trzy punkty, zatem nawet z takim rywalem remisu w ciemno przed grą nie bierzemy - zapewnia Paweł Kapsa.

 

{begam}pub-6500481139110168/8441006088{/begam}
Ten bramkarz po raz pierwszy zagra przed własną publicznością z czołową drużyną kraju. Jesienią między słupkami przeciwko Legii Warszawa i Lechowi Poznań stawał Mateusz Bąk, który obecnie przechodzi rehabilitację. Co więcej, w bloku defensywnym w porównaniu ze składami na jesienne spotkania, miejsce zachowa tylko Hubert Wołąkiewicz. Nie ma już w Gdańsku bocznych obrońców - Bena Starosty i Rafała Kosznika, a rutynowany Jacek Manuszewski ustąpił miejsca na stoperze Peterovi Ćvirikowi. Słowak co prawda w Poznaniu nabawił się kontuzji łydki, ale od dziś wraca do treningów z drużyną.

- Noga nie boli. Na Wisłę będę gotowy - zapewnia Peter, który wczoraj wziął udział tylko w treningach strzeleckich.

Tak on, jak i jego koledzy nie mają respektu przed starciami z Pawłem Brożkiem. - W ostatniej kolejce musieliśmy zatrzymać Rengifo i Lewandowskiego, co nam się prawie udało. Tym bardziej przed jednym wiślakiem nie możemy kapitulować. Minęły już czasy, kiedy błędy tłumaczyliśmy brakiem zgrania. Najważniejsze, aby nie dostać jakiejś głupiej bramki - podkreśla Wołąkiewicz.

Źródło: sports.pl



Wszystkie sezony Lechii