Poniżej prezentujemy pomeczowe wypowiedzi piłkarzy.

Maciej Makuszewski

- Na treningu miałem kiedyś taką serię, że trafiłem dwa razy z rzędu. Wszyscy byli w szoku, na czele z trenerem.
- W Jagiellonii grałem dużo w ten sposób, w Rosji tak samo. Ostateczna decyzja należy oczywiście do trenera, ale nie ukrywam, że czułem się dziś bardzo dobrze. Dziś to jest normalne, że prawonożny zawodnik gra na lewej stronie i odwrotnie, „łamie” wtedy akcję do środka i ma więcej opcji do wyboru.
- To była dla mnie idealna sobota, kibice szczelnie wypełnili stadion, już jadąc tutaj widać było mnóstwo ludzi w szalikach, niesamowita sprawa, cała oprawa, atmosfera. Dla takich momentów warto grać w piłkę, małe dziecko gdy zaczyna trenować marzy o czymś takim i dziś to marzenie się spełniło i jeszcze strzelona bramka, niesamowite.
- To od nas zależy czy ten stadion będzie się wypełnił częściej, ta moja bramka była dla nich nagrodą. Miejmy nadzieję, ze większość tych ludzi wróci na stadion. Kiedyś grałem w podobnej atmosferze, gdy występowałem w „Jadze” graliśmy w Salonikach z Arisem, ale wtedy niezbyt rozumiałem co kibice śpiewają, bo robili to po grecku.

Sebastian Mila

- Myślę, że po meczu gdy świętowaliśmy sukces, było widać, że atmosfera w naszym zespole jest dobra. Jest dobra od dłuższego czasu, mimo tej porażki, która przydarzyła się w Krakowie. Otwarcie powiedzieliśmy sobie w szatni, że z takimi sytuacjami też trzeba sobie radzić, że nie zawsze będzie dobrze, że musimy to przegadać wspólnie, a nie siedzieć obrażeni po kątach.

- Dziś byliśmy zdeterminowani do samego końca. W ciągu tygodnia docierały do nas wiadomości o kolejnych sprzedanych biletach i postanowiliśmy dopasować się do tego, że kibice tak mocno w nas wierzą. To był taki mecz, który chcieliśmy zagrać dla kibiców, a oni nas nieśli.

Tak się bawią ludzie

Posted by Lechia.net on 11 kwietnia 2015

Ariel Borysiuk

- Sobotni mecz był piłkarskim świętem, pierwszy raz widziałem coś takiego odkąd występuje w Lechii. Cieszę się, że mogliśmy sprawić radość kibicom, a bramka w końcówce tylko lepiej smakowała i dała wiele emocji. Do momentu, w którym Ondrej Duda otrzymał czerwoną kartkę, na boisku wiele się nie działo. Potem warszawiacy się cofnęli, męczyliśmy się w ataku pozycyjnym, a sytuacji brakowało. Dopiero ostatni kwadrans był dla nas bardziej owocny w ofensywie.

- Trzy punkty zasłużenie zostały w Gdańsku. Udało nam się pokonać ostatecznie Dusana Kuciaka i cieszymy się z tego. Wcześniej doszło do kontrowersyjnej sytuacji. Gdybyśmy ostatecznie nie wygrali, to nie zabrakłoby dyskusji. Póki co mamy święto, bo przełamał się Maciej Makuszewski, a dodatkowo strzelił gola po uderzeniu głową. 

Raport meczowy Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 1:0

Antonio Colak

- Nie mogłem się ucieszyć z bramki, ale najważniejsze jest, że i tak wygraliśmy. To było dla nas ważne zwycięstwo w kontekście walki o miejsce w pierwszej ósemce. Zostały nam trzy mecze, w których musimy obronić naszą pozycję w górnej połowie tabeli.
- Do rywala podeszliśmy agresywnie i z tego wynikła także czerwona kartka dla Ondreja Dudy, którego troszkę prowokowaliśmy. Widać nie wytrzymał naszych mocnych ataków na niego.
- Przyznam szczerze, że miałem gęsią skórkę. Jesteśmy dumni z naszych kibiców i to jest przyjemność i szacunek grać dla nich.

{joomplucat:1534 limit=9|columns=3}

Zobacz całą galerię

Źródło: Lechia.pl /