Zapraszamy do przeczytania wypowiedzi piłkarzy po meczu Lechia Gdańsk - Legia Warszawa.

Mateusz Bąk: - Na gorąco uważam, że w pierwszej połowie zdominowaliśmy Legię, ale tego nie wykorzystaliśmy. Podobnie było przed tygodniem z Ruchem i zamiast jednego punktu, powinniśmy mieć sześć. Grając z liderem na własnym boisku i mając przewagę trzeba coś strzelić. Legia zagrała dramatycznie, nie wiem, jak Mistrz Polski może tak grać, ale trzeba uszanować to, że będąc w takiej dyspozycji potrafili wygrać. Mają z przodu kreatywnych zawodników, a strzał Dudy od słupka nie do obrony.

Paweł Dawidowicz: - Zmianę swojej boiskowej roli przyjąłem na spokojnie, zrobiłem jednak sporo błędów. Muszę zobaczyć ten mecz jeszcze raz na spokojnie, bo czuję, że nie zagrałem dziś dobrze. Próbowałem kilka razy zagrać płasko, bo nie można ciągle grać górą - niestety nie wyszło to za dobrze. Nie byliśmy dziś słabsi od Legii, z tego, co widziałem z wysokości boiska. Pod koniec meczu role może się trochę odmieniły, ale w pierwszej połowie powinniśmy strzelić bramkę i grać spokojniej. Ciężko mi powiedzieć, czego brakowało - do końca wierzyliśmy jednak w zwycięstwo.

Marcin Pietrowski: - Żałujemy, że nie udało nam się wykorzystać którejś z sytuacji z pierwszej połowy, bo zdominowaliśmy Legię, dochodziliśmy do strzałów. W drugiej części gra się wyrównała, być może dlatego, że dążyliśmy do zwycięstwa i się otworzyliśmy. Sytuacji z karnym nie widziałem, ale wszyscy mówią, że się nam należał. Legia zagrała słabo, bo na więcej jej nie pozwoliliśmy, narzucając swój styl. 

Raport meczowy [Lechia Gdańsk-Legia Warszawa 0:1]

Ondrej Duda: - Najważniejsze jest to, że wygraliśmy ten mecz - wszystko jedno kto strzela i kto asystuje. Przed nami mecz z Wisłą Kraków, jeśli wygramy - mistrzostwo będzie już naprawdę blisko. To był podobny mecz do tego, jaki graliśmy we Wrocławiu. Tam tworzyliśmy sytuacje i nie udawało się strzelić gola. Tutaj była w zasadzie jedna okazja i od razu zdobyliśmy bramkę. Jestem szczęśliwy, że piłka wpadła do bramki. To chyba moja pierwsza bramka strzelona głową w karierze, może kiedyś w juniorach jeszcze udało się trafić do siatki w ten sposób, ale w wielkim futbolu - to na pewno moja pierwsza celna "główka". 

Ivica Vrdoljak: - Był to trudny wyjazd, ale wiedzieliśmy już o tym przed meczem. Trzy punkty cieszą, ważne zwycięstwo, ale myślimy już tylko o spotkaniu z Wisłą. Zagraliśmy dobrze taktycznie, byliśmy zorganizowani z tyłu i wykorzystaliśmy sytuację, która nam się nadarzyła. Helio pomagał nam także w obronie, nie jest typowym skrzydłowym. Ze swojej postawy w tym sezonie jestem zadowolony, ale liczy się dobro drużyny.

Jakub Rzeźniczak: - Wydaje mi się, że nie ma drużyny, która potrafi przez cały sezon grać równo. Zdarzają się takie słabsze mecze. Cała sztuka polega na tym, żeby w trakcie takich spotkań grać konsekwentnie w obronie i wykorzystywać te sytuacje, które się stworzy. Dzisiaj mieliśmy ich niewiele - raptem dwie lub trzy, wykorzystaliśmy zaś jedną. Cieszy nas także "zero" z tyłu, to już kolejny mecz, w którym nie tracimy bramki i zdobywamy trzy punkty. Nasz cel jest wiadomy i do niego się zbliżamy. To nasze piąte zwycięstwo z rzędu, więc jest bardzo dobrze. Przed nami jeszcze jednak pięć kolejek, musimy wykonywać swoją robotę tak, jak należy - wtedy będziemy cieszyć się z mistrzostwa. Lechia grała wysokim pressingiem, my natomiast chcieliśmy wpuścić rywala na swoją połowę i później wyprowadzać groźne kontry. Trochę nie za bardzo nam się to udawało. Lechia jednak też nie stworzyła sobie stuprocentowej sytuacji - atakowali głównie bocznymi sektorami boiska, a z ich "wrzutek" niewiele wynikało. Mieliśmy dziś dużo ostrej, szarpanej gry, wiele fauli, kilka żółtych kartek. Ważne jest jednak to, że wracamy do Warszawy z kompletem "oczek".

Źródło: Legia.net