Dziennikarz serwisu trojmiasto.sport.pl ocenia, że w piątkowym meczu Lechii Gdańsk z Wisłą Kraków większość atutów będzie po stronie drużyny z Gdańska.

13 lutego piłkarze Lechii Gdańsk zainaugurują rundę wiosenną ekstraklasy meczem z Wisłą Kraków na PGE Arenie. W piątkowym meczu większość atutów będzie po stronie ekipy Jerzego Brzęczka.

Wisła to drużyna, która wyjątkowo "nie leży" biało-zielonym. Od momentu awansu gdańszczan do ekstraklasy w 2008 roku, lechiści ani razu nie potrafili wygrać z krakowskim zespołem na własnym stadionie. Z siedmiu rozegranych spotkań Lechii z Wisłą w Gdańsku jedyne, co udało się wywalczyć drużynie z Wybrzeża, to trzy remisy - dwa bezbramkowe oraz 2:2 w starciu obu zespołów w finałowej fazie ubiegłego sezonu (obie drużyny rywalizowały w grupie mistrzowskiej). Pozostałe cztery spotkania to zwycięstwa "Białej Gwiazdy". Czy w najbliższy piątek Lechii uda się wreszcie wygrać z Wisłą u siebie?

Na papierze sporo czynników przemawia za ekipą trenera Brzęczka. Po pierwsze transfery, których dokonała Lechia w zimowym oknie, można uznać za rzeczywiste wzmocnienia zespołu. Dojście do drużyny takich piłkarzy jak Sebastian Mila, Jakub Wawrzyniak czy Grzegorz Wojtkowiak, a także utalentowany Donatas Kazlauskas powinno dodać jakości grze gdańskiej drużyny. Wisła z kolei zimą praktycznie w ogóle się nie wzmocniła i jak do tej pory dokonała tylko jednego transferu - do drużyny dołączył jej były bramkarz Michał Miśkiewicz, który rozstał się z klubem po zakończeniu poprzedniego sezonu, ale jesienią nie grał nigdzie i tylko leczył poważną kontuzję kręgosłupa. I wszystko wskazuje na to, że pozyskanie bramkarza będzie jedynym rzeczywistym wzmocnieniem Wisły zimą. Nie jest tajemnicą, że w Krakowie po prostuje brakuje pieniędzy na solidne transfery, dlatego mimo apeli trenera Franciszka Smudy do klubu nie sprowadzono dobrej klasy napastnika, o co szkoleniowiec Wisły bardzo zabiegał.

Po drugie Lechia ma tę przewagę nad Wisłą, że w okresie przygotowawczym nie miała kłopotów z kontuzjami swoich piłkarzy. Jedynie Maciej Makuszewski i Piotr Wiśniewski mieli niewielkie problemy zdrowotne. Co innego Wisła, gdzie co i rusz któryś z zawodników musiał opuszczać treningi i mecze sparingowe z powodu urazów. Mniejsze lub poważniejsze urazy dotknęły m.in. obrońców Macieja Sadloka i Arkadiusza Głowackiego, dopiero w ubiegłym tygodniu do gry wrócili kontuzjowani od dłuższego czasu Łukasz Burliga i Richard Guzmic, na lekkie dolegliwości narzekali również Alan Uryga i Rafał Boguski. Gorąco w Krakowie zrobiło się również po badaniach Pawła Brożka, po których lekarze podejrzewali kłopoty z sercem piłkarza, ale na szczęście po szczegółowej diagnozie okazało się, że wszystko jest w porządku. Ponadto kolano stłukł sobie Michał Buchalik i wiadomo, że w piątek przeciwko Lechii nie zagra. Niewykluczone więc, że już w pierwszym meczu wiosny trener Smuda będzie musiał sporo nagimnastykować się, by wystawić mocny pierwszy skład, złożony z w pełni zdrowych piłkarzy.

Po trzecie wreszcie za Lechią świadczy forma z meczów sparingowych. Gdańszczanie na obozie w Hiszpanii, który był bezpośrednim przygotowaniem zespołu do wiosennych meczów, pokonali Dnipro Dniepropietrowsk 2:1, zremisowali z Benfiką Luanda 1:1 i rozgromiła hiszpańskiego IV-ligowca Los Barrios 13:0. Już po powrocie do Polski biało-zieloni rozprawili się z Drutex-Bytovią 2:1 i Kaszubią Kościerzyna 3:0. Krakowianie w okresie przygotowawczym bardzo zawodzili. Z czterech spotkań, jakie rozegrali na obozie w Turcji zdołali zremisować tylko raz - 1:1 z Sheriffem Tiraspol. Pozostałe trzy gry kontrolne to porażki - 0:3 z chińskim Guangzhou R&F, 0:2 z Kubaniem Krasnodar i 1:2 z rumuńską Universitateą Craiova.

Czego zatem Lechia może się obawiać ze strony "Białej Gwiazdy"? Tym, czym Wisła może górować nad gdańszczanami, jest przede wszystkim zgranie zespołu. Ze względu na brak nowych piłkarzy krakowianie będą grać takim samym składem, w jakim występowali w meczach rundy jesiennej, a który, mimo kłopotów finansowych i kadrowych, dał im czwarte miejsce w tabeli. Biało-zieloni zaś mimo tego, że zimą trener Brzęczek poukładał chaotyczny zespół z jesieni, to wciąż wielka niewiadoma, która może okazać się zarówno pozytywną niespodzianką, jak i sporym rozczarowaniem.

Źródło: trojmiasto.sport.pl