Trener Piotr Stokowiec otwarcie mówi, że Lechia będzie zimą aktywna na rynku transferowym. Klub potrzebuje wzmocnień, bo - jak pokazała runda jesienna - bajkę o szerokiej kadrze można włożyć między buty. Gdańszczanie będą jednak działać w określonych realiach finansowych.

To niesamowite jak na przestrzeni paru miesięcy może zmienić się postrzeganie klubu. Jeszcze w lipcu czy sierpniu mówiło się, że Lechia działała bardzo mądrze podczas letniego okienka transferowego, wzmocniła się na pozycjach, na których musiała, w dodatku transferów dokonała bardzo szybko, bo jeszcze przed wyjazdem na obóz. Tymczasem karki, kontuzje i forma niektórych zawodników spowodowała, że trener Piotr Stokowiec w zasadzie nie ma dużego pola manewru.

- Kontuzjowany jest Jaroslav Mihalik, wypadł nam też Żarko Udovicić i w tej chwili mamy po jednym bocznym pomocniku. Przed sezonem mówiło się, że mamy szeroką kadrę, a tymczasem życie wszystko weryfikuje i okazuje się, że na pięciu pozycjach nie mamy zmienników. Oczywiście są w kadrze młodzi zawodnicy, jednak nie wszyscy są jeszcze gotowi, żeby sprostać oczekiwaniom - powiedział trener Stokowiec.

- Po meczu z Górnikiem Zabrze byłem zdenerwowany i powiedziałem, że w naszej drużynie przydałoby się trochę świeżej krwi, trochę rywalizacji. Widzimy, że przy kontuzji Mario Malocy na pozycji stopera nie mamy gotowych zawodników, na bokach obrony też brakuje nam rywalizacji. Nie narzekam, nie jest to zarzut w kierunku zawodników czy klubu, po prostu takie są realia. Dlatego chcemy popracować w zimowym okienku transferowym, ale nie będziemy ściągać zawodników na sztukę. Co innego jest uzupełniać skład, a co innego go wzmacniać - dodał szkoleniowiec.

Musimy jednak uspokoić kibiców, którzy zimą oczekują ze strony Lechii fajerwerków. Klub będzie przede wszystkim szukał zawodników z kartą na ręku, nie będzie wielkiej gotówki na transfery, co oczywiście nie oznacza, że nikt wartościowy do Gdańska nie trafi.

- Mówiąc o wzmocnieniach musimy patrzeć na to, że klub będzie poruszał się w określonym budżecie. Cały czas jestem w kontakcie z zarządem. Nie ma mowy o zadłużaniu się. Mamy pomysł na najbliższe okienko, szukamy zawodników wolnych lub za niewielkie opłaty, natomiast na szczegóły jest zbyt wcześnie. Jesteśmy w stanie pozyskać zawodników z niższych lig, ale jeśli chodzi o realne wzmocnienia, to wszystko musi być przemyślane. Chcemy dokonać jedno, może dwa wzmocnienia, a uzupełniać kadrę naszymi zawodnikami, rozwijać ich. Na pewno nie ma co nastawiać się na wielkie skoki transferowe - tłumaczy trener Stokowiec.

W Lechii zdają sobie również sprawę, że - podobnie jak latem - do klubu będą wpływać mniej lub bardziej poważne oferty za zawodników biało-zielonych. - Liczymy się z tym, że jeśli znajdzie się chętny na Lukasa Haraslina, być może zostanie to sfinalizowane. Trzeba to rozumieć - zakończył Stokowiec.

źródło: własne