W meczach Fortuna Pucharu Polski każdy zespół musi wystawić przynajmniej dwóch zawodników młodzieżowych. Wobec przymusowej absencji Tomasza Makowskiego (pozytywny wynik testu na koronawirusa) trener Piotr Stokowiec ma niemały ból głowy przed wtorkowym meczem z Olimpią Grudziądz (godz. 17.40).

W obecnym sezonie Tomasz Makowski jest podstawowym młodzieżowcem w zespole Lechii. W PKO Ekstraklasie rozegrał siedem spotkań (każde z nich zaczynał od 1. minuty). Ma też w nogach 90 minut w starciu ze Stalą Stalowa Wola w I rundzie Pucharu Polski. - Był to nasz sprawdzony i silny punkt, ale musimy pamiętać, że nawet gdyby był zdrowy, to i tak by nie zagrał w Grudziądzu, bo w tym samym czasie byłby na zgrupowaniu reprezentacji młodzieżowej - zauważa trener Piotr Stokowiec.

Niestety przeprowadzone w miniony piątek testy na obecność koronawirusa dały pozytywny wynik u 21-letniego pomocnika Lechii, co wyklucza go z treningów na około dwa tygodnie. W związku z tym sztab szkoleniowy musi szukać innych rozwiązań. Naturalnym zastępcą Makowskiego powinien być Mateusz Sopoćko, jednak - jak określił to trener Stokowiec - jest niedysponowany.

Wobec tego wszystko kręci się wokół paru nazwisk. Jakub Kałuziński, Kacper Urbański, Rafał Kobryń, Mateusz Żukowski. Najmniejsze szanse ma natomiast bramkarz Eryk Mirus, który w dwóch ostatnich domowych meczach rezerw popełnił dwa niewytłumaczalne błędy. A poza tym w meczach pucharowych broni Zlatan Alomerović.

- Ktoś z tej grupy na pewno będzie grał. Są to warunki, w których kolejni młodzi zawodnicy mogą się pokazać. Staramy się ich wprowadzać do seniorskiej piłki. Myślę, że mamy paru gotowych młodych zawodników, natomiast nie chcę niczego zdradzać przed meczem. Być może oprócz tych dwóch, którzy muszą zagrać, szansę dostaną też inni - tłumaczy trener Lechii.

Kto by to nie był, zwycięstwo Lechii w Grudziądzu jest obowiązkiem. Każdy inny wynik niż spokojna wygrana biało-zielonych będzie rozpatrywana w Gdańsku jako ogromne rozczarowanie.

źródło: własne