Przy okazji sobotniego meczu z Zagłębiem Lubin (godz. 20) pojawiają się przynajmniej dwa znaki zapytania odnośnie składu Lechii. Kto zastąpi pauzującego za kartki Filipa Mladenovicia oraz kto będzie partnerem Błażeja Augustyna na środku obrony?

Ostatni mecz z Legią Warszawa był w wykonaniu Lechii bardzo dobry, ale też przyniósł dwie ofiary. Czwartą w tym sezonie żółtą kartkę zobaczył Filip Mladenović, przez co jego występ w sobotnim spotkaniu z Zagłębiem Lubin jest wykluczony. Ponadto mało prawdopodobne jest to, by na sobotę zdolny do gry był Michał Nalepa, który tydzień temu złamał nos. Co prawda 26-latek jest już po wizycie w niemieckim Hanowerze (pojechał tam po specjalną maskę na nos), natomiast jeszcze nie trenował z Lechią. W czwartek miał jedynie zajęcia indywidualne.

- Decyzja odnośnie Michała jeszcze nie zapadła. Wszystko okaże się w piątek - powiedział Łukasz Smolarow, asystent Piotra Stokowca.

Mowa więc o dwóch znakach zapytania. Sztab szkoleniowy ma ból głowy jak ustawić skład na mecz z Zagłębiem. 

W przypadku lewej obrony warianty są tak naprawdę trzy:

1) przesunąć tam Żarko Udovicicia, który dotychczas grał na lewej pomocy;
2) wystawić Adama Chrzanowskiego (dostawał już szanse na boku obrony);
3) powtórzyć manewr z Tomaszem Makowskim

Obie opcje są dość ryzykowne, ponieważ Udovicić zdecydowanie lepiej czuje się w ofensywie niż w tyłach, choć oczywiście on sam zapewnia, że gdy tylko zajdzie potrzeba, to nie ma problemu, by grał bliżej własnej bramki. Z kolei Chrzanowski to nominalny środkowy obrońca. Inna sprawa, że w tym sezonie w PKO Ekstraklasie zagrał jeden mecz (z Wisłą Kraków) i dostał szansę właśnie na lewej obronie. W czwartoligowych rezerwach wystąpił ostatnio jako lewy defensor i spisał się całkiem przyzwoicie. W tyłach był bardzo pewny, a i z przodu dawał wiele. Zdajemy sobie oczywiście sprawę, że Gwiazda Karsin to nie poziom Zagłębia Lubin.

Z kolei z Makowskim jest ciekawa sprawa, bo choć jest środkowym pomocnikiem, to w poprzednim sezonie raz zagrał na lewej obronie z Zagłębiem Sosnowiec i pokazał się z bardzo dobrej strony. A poza tym, w niedawno rozegranym spotkaniu Pucharu Polski w Wejherowie w drugiej połowie Makowski został przesunięty na prawą obronę i również nie zawiódł. Pokazał, że jest uniwersalnym zawodnikiem.

- Testowaliśmy kilka wariantów. Rozegraliśmy m.in. krótkie gry 11 na 11, podczas których zamienialiśmy pozycje zawodnikom - tłumaczy Smolarow.

To jedna rzecz, a jak będzie wyglądał środek obrony Lechii w przypadku, gdy Nalepa jednak nie będzie zdolny do gry? Tutaj są przynajmniej cztery rozwiązania.

1) Mario Maloca
2) Adam Chrzanowski
3) Filip Dymerski
4) Jarosław Kubicki

Najmniej prawdopodobny jest występ 17-letniego Dymerskiego, który - jak dotąd - ma jeden rozegrany mecz w lidze (a dokładnie minutę w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu). Jest to zawodnik pierwszej drużyny Lechii, choć gra jedynie w rezerwach. Nie spodziewamy się, by trener Piotr Stokowiec postawił na Chrzanowskiego na środku obrony (jeśli już zagra, to naszym zdaniem na boku).

Pozostają dwie kandydatury, ale tak naprawdę wszystko zależy od... zdrowia Mario Malocy. Gdyby i Chorwat nie był w stanie grać, na pozycji środkowego obrońcy może wystąpić Jarosław Kubicki. Przeciwko Legii to właśnie on zajął miejsce Nalepy, gdy ten zszedł z boiska. Jak tłumaczył wówczas trener Stokowiec, Lechia chciała grać w piłkę, a nie ratować się wybiciami na kilkadziesiąt metrów. A Kubicki to gwarantuje.

- Mario jest w treningu i być może będziemy grali go pod uwagę przy ustalaniu składu na mecz z Zagłębiem. W tygodniu trenowaliśmy różne warianty, ale ostateczną decyzję podejmiemy po piątkowym treningu - powiedział Smolarow.

źródło: własne