Chyba musimy się do tego przyzwyczaić, ale kolejny raz w tym sezonie sędziowie wypaczyli wynik w meczu Lechii. I kolejny raz na jej niekorzyść. Najpierw w Zabrzu skompromitował się Daniel Stefański (to akurat nie nowość), ostatnio beznadziejnie w Gliwicach sędziował Tomasz Kwiatkowski, a w spotkaniu Lechia - Lech w skandalu uczestniczył Łukasz Szczech i zasiadający na wozie VAR Szymon Marciniak i Zbigniew Dobrynin.

76. minuta meczu. Z rzutu rożnego wrzucał Rafał Pietrzak, strzał oddał Łukasz Zwoliński i z linii bramkowej piłkę wybijał Filip Bednarek. No właśnie. Z linii? Okazuje się, że niekoniecznie.

W programie "Ekstraklasa po godzinach" dokładnie przeanalizowano tę sytuację, co można zobaczyć na poniższym screenie.

konteowersjeeeeee

Słuchajcie, my wszystko rozumiemy.

Że ludzkie oko nie potrafi wszystkiego dostrzec.

Że sędziowie popełniali, popełniają i będą popełniać błędy.

Że nie znają przepisów.

Że zwyczajnie są słabi.

Ale, do cholery, jak można nie zobaczyć, że piłka całym obwodem przekroczyła linię bramkową?! Wiadomo, sędzia Łukasz Szczech miał prawo tego nie widzieć, jego asystent również, ale chyba po coś sędziowie siedzą przed monitorem na wozie VAR. Co tam robili panowie Szymon Marciniak i Zbigniew Dobrynin? Oglądali kolejny odcinek "Na Wspólnej"? Zamawiali pizzę? Grali w nową edycję Football Managera?

Sytuacja najprostsza, jaką można sobie wyobrazić. Wystarczy zrobić stopklatkę i sprawdzić. Niestety nawet to przerosło sędziów.

Kolejna kwestia. Dlaczego sędzia Szczech nie podszedł do monitora i nie obejrzał całej sytuacji? Opierał się wyłącznie na tym, co powiedzieli mu do słuchawki Marciniak i Dobrynin.

Mówimy o skandalu. O jawnym wypaczeniu wyniku meczu. O kradzieży. Po chwili Lech dostaje rzut karny (oczywiście prawidłowy), strzela gola i finalnie zgarnia trzy punkty.

Całą sytuację możecie zobaczyć na poniższym wideo.

 Ile jeszcze?

źródło: własne