- Na pewno nasz wynik był lepszy niż gra. Zakładaliśmy sobie coś zupełnie innego niż zagraliśmy i efekt jest taki, że Lechia była lepszym zespołem. Gdańszczanie grali tak, jak oczekiwaliśmy, ale to my nie potrafiliśmy dobrze zagrać - powiedział Kamil Wilczek po porażce Brøndby w Gdańsku 1:2.

Napastnik Brøndby przyznaje, że Lechia niczym go nie zaskoczyła. - Lechia gra agresywnie od czasu, gdy jest tu trener Piotr Stokowiec. Teraz gdańszczanie grali bardziej ofensywnie, ale to my im na to pozwoliliśmy. Otworzyliśmy im drogę do tego, by korzystali ze skrzydeł. Ofensywnie gra choćby Filip Mladenović, który dał wiele zespołowi - przyznał Wilczek

O ile Lechia stworzyła sobie mnóstwo sytuacji, o tyle duński klub miał z tym duże problemy. Tak naprawdę wszystkie okazje strzeleckie wypracowali im gdańszczanie. Sam Wilczek miał przynajmniej dwie dobre sytuacje. - W pierwszej sytuacji uderzyłem za lekko i bramkarz zdołał odbić piłkę. Później się poślizgnąłem, ale dostałem podanie trochę za plecy i ciężko było coś zrobić - ocenił napastnik Brøndby.

Zdaje on sobie sprawę, że w rewanżu jego drużyna nie może zagrać tak samo. - Musimy zagrać inaczej, stwarzać sobie sytuacje, a ich za wiele nie było w Gdańsku. Trzeba też realizować nasze założenia i szybciej grać piłką. Ona krążyła za wolno i Lechia miała okazję na organizowanie się w defensywie - zakończył Wilczek.

źródło: własne