Jarosław Kubicki w piątek przeszedł zabieg po zwichnięciu stawu barkowo-obojczykowego. Optymistyczny wariant zakłada, że pomocnik Lechii wróci do treningów w lutym przyszłego roku. Pesymistyczny? To przerwa o miesiąc dłuższa.

- Realny scenariusz to około trzy miesiące pauzy, bo jednak więzadła były dość mocno pozrywane. Więzozrost został zerwany niemal całkowicie. Trzeba było to zrekonstruować. Nie była to skomplikowana sprawa, ale za to bardzo poważna. Początkowo myśleliśmy, że konieczna będzie dwumiesięczna przerwa, ale wszystko zależy od leczenia i przebiegu rehabilitacji. Pocieszające jest to, że nogi są zdrowe, więc normalnie będzie mógł biegać. Najbardziej pesymistyczna wersja to powrót do treningów za trzy miesiące. Bardziej optymistyczny scenariusz zakłada powrót do treningów w lutym, ale trzeba się przygotować jednak na marzec i myśleć o tym, by na tej pozycji mieć zmienników - powiedział trener Piotr Stokowiec.

Co to oznacza? Na pewno duży problem dla Lechii, ponieważ Kubicki był w ostatnim czasie w bardzo dobrej formie i jego brak było widać podczas meczu w Krakowie.

Gdyby chodziło tylko o mecze w PKO Ekstraklasie, udało by się tę dziurę załatać (np. Maciejem Gajosem), natomiast nie możemy zapomnieć, że biało-zieloni wciąż są w grze o Totolotek Puchar Polski (w środę o 17.45 mecz Zagłębiem Lubin). Ten tydzień jest wyjątkowo trudny - w niedzielę był Kraków, w środę u siebie Zagłębie, zaś w sobotę (również u siebie) spotkanie z Wisłą Płock. 

Przypomnijmy, że Kubicki doznał urazu na skutek pechowego upadku na czwartkowym treningu Lechii.

źródło: własne