Słowak zamienił Kraków na Gdańsk i ma nadzieję, że wszystko co złe, już za nim. Jaroslav Mihalik w Cracovii był skonfliktowany z prezesem i nie miał żadnych szans na grę. Przejście do Lechii ma być dla niego nowym początkiem.

Lechia poinformowała o podpisaniu kontraktu z Jaroslavem Mihalikiem ostatniego dnia okna transferowego. - O zainteresowaniu Lechii moją osobą dowiedziałem się trzy dni wcześniej. Dzwonili też do mnie z Rakowa Częstochowa i Wisły Płock. Miałem jeszcze jedną ofertę z Turcji, nie chcę mówić czy lepszą czy gorszą, ale Lechia była bardziej zdecydowana, dlatego tu jestem. Wiadomo, że wolałbym być od razu wykupiony z Cracovii, ale nie będę narzekał, że zostałem tylko wypożyczony. W Gdańsku jest lepsze powietrze niż w Krakowie - powiedział Mihalik.

Przyjście do Lechii ma być dla niego szansą na odbudowę. Będąc w Cracovii udzielił kiedyś głośnego wywiadu "Przeglądowi Sportowemu", w którym w dość ostrych słowach skrytykował prezesa klubu Janusza Filipiaka. Został za to ukarany, a jego pozycja w zespole mocno spadła. - Pojechałem do Cracovii na półroczne wypożyczenie. Ja nie chciałem tam dłużej zostać, ale oni mieli opcję wykupu, z której skorzystali. Myślałem, że tego nie zrobią. Z trenerem Michałem Probierzem nie miałem żadnego konfliktu. Co innego z prezesem Filipiakiem. Nie było nam po drodze, natomiast nie żałuję tamtego wywiadu, bo nie powiedziałem nic złego. Ten dziennikarz trochę przekręcił moje słowa - przyznał Mihalik.

Jednak przez pierwsze pół roku w Krakowie nie był z nikim skonfliktowany. Dlaczego więc jako skrzydłowy strzelił tylko jednego gola? - Rzeczywiście, brakowało mi liczb, ale rzadko grałem na swojej nominalnej pozycji. Przez całe życie byłem skrzydłowym, a tu nagle wystawiali mnie w środku pola. Nie mam problemu z tym, że trenerzy szukają mi innej pozycji, ale w takiej sytuacji potrzebuję więcej czasu, żeby się przestawić. To zupełnie inna gra - tłumaczy Słowak.

W Lechii będzie musiał walczyć o miejsce w składzie m.in. ze swoim dobrym znajomym z reprezentacji Słowacji - Lukasem Haraslinem. - Nie będzie łatwo przebić się do składu, ale będę walczył. Postaram się szybko przekonać do siebie trenera. Chcę pokazać, że jestem dobrym piłkarzem. Nie będę czarował, że moim marzeniem jest grać w Lechii przez kolejnych dwadzieścia lat. Moim celem jest dobra gra, która pozwoli mi na zagraniczny transfer, bo tylko tak mogę się rozwijać - przyznaje Mihalik.

Nie zobaczymy go w najbliższym meczu z Lechem Poznań, gdyż sztab szkoleniowy musi się mu lepiej przyjrzeć na treningach. Mowa o piłkarzu, który nie zagrał ani jednego ligowego meczu od początku sezonu. - Trener powiedział, że musi dać mi chwilę czasu, bo nie grałem od paru miesięcy. Co prawda trenowałem cały czas z pierwszą drużyną Cracovii, ale jednak rytmu meczowego trochę brakuje. Muszę nabrać trochę kondycji - zakończył nowy nabytek biało-zielonych.

źródło: własne