Już we wtorek o godz. 18 Lechia zagra na własnym boisku z Cracovią. W spotkaniu bez żadnych przeszkód będzie mógł wystąpić Jaroslav Mihalik, który jest wypożyczony z drużyny "Pasów". W umowie nie znalazła się tzw. klauzula strachu, zabraniająca zawodnikowi wypożyczonemu gry przeciwko swojemu macierzystemu zespołowi. Ponadto, na początku przyszłego tygodnia powinna rozstrzygnąć się przyszłość słowackiego skrzydłowego - ma zostać w Gdańsku na dłużej.

Umówmy się, początki w Lechii Jaroslav Mihalik miał średnie, by nie powiedzieć słabe. Wielu kibiców było sceptycznie nastawionych do przenosił Słowaka nad polskie morze, niewielu było optymistów. W aklimatyzacji w nowym zespole na pewno nie pomogła mu kontuzja, której nabawił się na samym początku pucharowego meczu z Gryfem Wejherowo. Wiadomo, przymusowa pauza, rehabilitacja i mozolny powrót do formy. 

Może jesteśmy zbyt ostrzy, bo sam piłkarz mówił, że nie grał wtedy źle, ale wydaje nam się, że skrzydłowego powinno oceniać się przez pryzmat udanych dryblingów, asyst, strzelonych bramek. A tych nie było.

Przerwa zimowa na pewno pomogła Mihalikowi. Przepracował okres przygotowawczy, po której stał się podstawowym skrzydłowym w ekipie Piotra Stokowca. Ktoś powie, że po odejściu Lukasa Haraslina i problemach kardiologicznych Żarko Udovicicia nie miał dużej rywalizacji, natomiast znając trenera Stokowca nigdy nie dał by nikomu miejsca w składzie za darmo. Mihalik musiał go przekonać na treningach. 

Na efekty w lidze musieliśmy jednak czekać do 7 marca i szalonego meczu z Zagłębiem Lubin, w którym Mihalik zagrał pierwsze skrzypce. Dwa gole, parę błyskotliwych akcji sprawiły, że w Gdańsku zaczęto poważnie zastanawiać się czy warto zatrzymać Słowaka na dłużej (wypożyczenie obowiązuje do końca czerwca bieżącego roku roku). Potwierdziła to tylko sytuacja po pandemii. Mihalik wyraźnie schudł, wziął się jeszcze mocniej do pracy, czego efekty widzieliśmy w piątek w Zabrzu, gdzie był wyróżniającym się zawodnikiem na boisku. Teraz nikt nie wyobraża sobie wyjściowego składu biało-zielonych bez 25-latka. Na początku przyszłego tygodnia przyszłość piłkarza powinna się wyjaśnić.

Co ciekawe, już we wtorkowym meczu o dobrej formie Mihalika może przekonać się Cracovia, z której Słowak jest wypożyczony. W umowie między klubami na szczęście nie znalazła się absurdalna klauzula (nazywana często klauzulą strachu), zabraniająca występu. Jest to śmieszny przepis, bo skoro zawodnik jest zbyt słaby i go oddajesz, to nie powinieneś obawiać się, że zrobi ci krzywdę. Dobrze, że w tym przypadku ktoś poszedł po rozum do głowy.

źródło: własne