W tym momencie trudno jest cokolwiek wyrokować, natomiast za parę dni, może tygodni trzeba będzie podjąć decyzję jak zakończony zostanie sezon 2019/20 w PKO Ekstraklasie. Wariantów jest kilka, natomiast najważniejsze pozostaje pytanie - dogrywamy do końca, anulujemy rozgrywki czy zatwierdzamy wyniki po 26. kolejce?

Ile ludzi, tyle opinii. Już teraz piłkarska Polska wydaje się podzielona, ale nie ma co się dziwić - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Kluby mające w tym momencie bezpieczną sytuację w tabeli nie będą mocno naciskały, żeby dogrywać sezon do końca. Natomiast ci wciąż walczący o europejskie puchary czy też o utrzymanie raczej niechętnie będą patrzeć na pomysł o zatwierdzeniu wyników i zakończeniu sezonu w tym momencie.

Jakąkolwiek decyzję podejmą PZPN i Ekstraklasa SA, nie da się zadowolić wszystkich.

Weźmy pod uwagę trzy warianty.

1) Zatwierdzamy wyniki po 26. kolejce

Czyli sytuacja jest prosta - Legia mistrzem, w europejskich pucharach Piast i Cracovia, spadają Korona, Arka i ŁKS.

No dobra, sytuacja w ogóle nie jest prosta. W jednym z wywiadów padło zdanie, że przecież ŁKS jeszcze ma matematyczne szanse na utrzymanie i chciałby walczyć do samego końca. Zresztą co mają powiedzieć Korona i Arka, które są w nieco lepszym położeniu niż łodzianie. Wiadomo, te trzy ekipy miały wystarczająco dużo czasu, żeby - mówiąc wprost - ogarnąć się i zacząć punktować na znośnym poziomie. 

Poza tym, jeśli mówimy o ŁKS-ie i 11-punktowej stracie do bezpiecznego miejsca, to co ma powiedzieć Piast, który do Legii traci "tylko" osiem punktów. Nie wykluczamy przecież scenariusza, w którym gliwiczanie nagle rozpoczęliby szaleńczy pościg i lada moment dogonili zespół ze stolicy. Oczywiście, jest to mało prawdopodobne, ale trzeba zakładać każdy wariant.

Kolejną rzeczą jest udział w europejskich pucharach. W chwili obecnej w górnej części tabeli mamy ogromny ścisk, pomiędzy drugim Piastem, a ósmym Rakowem jest tylko sześć punktów różnicy. Nie da się powiedzieć, że jest to dystans nie do odrobienia.

2) Dogrywamy do końca

Taki scenariusz zapewne pasowałby większości drużyn, natomiast nie wiadomo czy w ogóle będzie taka możliwość. Póki co rozgrywki są zawieszone do końca marca, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że ten okres zostanie wydłużony. A nawet jeśli lada moment okaże się, że jednak gramy, to przecież trudno sobie wyobrazić, że na stadiony zostaną wpuszczeni kibice. A dogrywanie jedenastu kolejek przy braku publiczności jest zwyczajnie bez sensu. 

3) Anulujemy rozgrywki

Uznajemy sezon za nieodbyty. Nic tu nie trzeba tłumaczyć. Pozostaje jedynie kwestia uczestnictwa w europejskich pucharach w kolejnym sezonie. No bo skoro obecne rozgrywki zostały anulowane, to do pucharów wysyłamy te same ekipy, co przed rokiem, prawda?

***

Na pewno w najbliższych dniach odbędą się burzliwe dyskusje. I to nie tylko w gronie klubów PKO Ekstraklasy. Padały głosy, że niepotrzebny jest już sezon 2020/21 jako przejściowy, a dopiero od kolejnego w najwyższej klasie rozgrywkowej ma być osiemnaście drużyn. Wprowadźmy to w życie od razu. Tylko tu pojawia się kolejny problem. Zakładając, że nikt z ligi nie spada, a z zaplecza wchodzą dwa zespoły - zgadza się, jest osiemnaście. Tylko, że z pierwszej ligi miały awansować trzy, a nie dwie drużyny.

źródło: własne