Piłkarze Lechii wracają do ligowej rywalizacji po przerwie reprezentacyjnej. W sobotę o godz. 17.30 biało-zieloni zagrają na Stadionie Energa Gdańsk z Lechem Poznań.

Po pokonaniu mistrza Polski na jego terenie (2:1 z Piastem Gliwice), teraz przychodzi kolej na Lecha Poznań, a więc drużynę, która jeszcze w tym sezonie nie przegrała na wyjeździe (dwa zwycięstwa i dwa remisy). - Lech gra bardzo ofensywnie w tym roku. Strzelił już dwanaście bramek, co jest drugim najlepszym wynikiem w całej lidze. W bardzo dobrej formie jest Darko Jevtić. Może ostatni mecz nie za bardzo mu wyszedł, natomiast wcześniej pokazał, że jest motorem napędowym Lecha. Brał udział w 60 proc. bramek zdobytych przez ten zespół, więc będziemy musieli zwrócić na niego szczególną uwagę. Do tego mają bardzo fajnie obsadzone boki młodymi zawodnikami. W dobrej formie był Pedro Tiba, ale wiemy, że zmagał się w ostatnim czasie z jakimś urazem i nie wiadomo czy przyjedzie do Gdańska - powiedział Maciej Kalkowski, członek sztabu szkoleniowego Lechii.

Standardowo podczas takiej przerwy sztab - jak to się mówi - dokręcił śrubę zawodnikom. Zajęcia były bardzo intensywne. - Bardzo mocno pracowaliśmy nad motoryką. Ostatnie dziesięć dni było bardzo trudne dla zawodników. W sobotę przekonamy się czy poszliśmy w dobrym kierunku - twierdzi Kalkowski.

Warto jednak zauważyć, że tylko Egy Maulana Vikri zmaga się z urazem. Pozostali zawodnicy są do dyspozycji trenera Piotra Stokowca.

W sobotę zobaczymy też w jakim kierunku pójdzie Lechia, jeśli chodzi o sposób gry. Z jednej strony miało być bardziej ofensywne nastawienie, ale dwa tygodnie temu w Gliwicach egzamin zdała taktyka z poprzedniego sezonu, czyli przede wszystkim solidność w defensywie i kontrataki. - Rzeczywiście w Gliwicach zagraliśmy trochę inaczej. Do składu wrócił Tomek Makowski, z uwagi na grę Piasta potrzebowaliśmy takiego zawodnika w środku pola. Nie zmieniamy jednak naszych planów. W dalszym ciągu chcemy grać ofensywnie i przyciągać kibiców na stadion - powiedział Kalkowski.

źródło: własne