Doczekał się. Tomasz Makowski w swoim 48. meczu w Ekstraklasie zanotował pierwszą asystę, w dodatku bardzo ładną. Co prawda wcześniej strzelił już trzy bramki w rozgrywkach o Puchar Polski, natomiast w lidze dotychczas nie zapunktował w klasyfikacji kanadyjskiej.

Są różni pomocnicy. Jedni mają za zadanie kreować grę, inni łączyć defensywę z ofensywą, a kolejni zabezpieczać tyły, podawać do najbliższego i za bardzo nie wychylać się do przodu.

Z czym do tej pory kojarzył nam się Tomasz Makowski? Że jest młody, potrafi nieźle przewidywać zagrania przeciwnika i odbierać im piłkę. Jest też zawodnikiem dość uniwersalnym, bo nie zawodził, gdy z konieczności musiał grać na prawej, a nawet lewej obronie. Z czym natomiast kompletnie nam się nie kojarzył? Z prostopadłymi zagraniami do przodu, które z czasem są coraz bardziej wymagane przez trenerów. Rola pomocnika na przestrzeni ostatnich lat mocno się zmieniła. Już nie wystarczy agresywnie doskoczyć do rywala, odebrać mu piłkę i podać do najbliższego. Teraz "szóstki" oraz "ósemki" muszą też dorzucać coś ekstra w akcjach ofensywnych.

Mówimy o 20-letnim chłopaku. Prawdopodobnie w niedalekiej przyszłości czeka to ciekawy, zagraniczny transfer. Natomiast wydaje nam się, że jeszcze parę miesięcy temu nawet on sam nie wiedział jak chce grać, jakiego typu chce być pomocnikiem. Czy ma to być ktoś pokroju Jakuba Tosika (czyli, umówmy się, raczej taka zapchajdziura, bardzo agresywnie grający piłkarz, odbiór, podanie na kilka metrów, od czasu do czasu jakiś strzał z dystansu), czy może ktoś bardziej ukierunkowany na poczynania ofensywne. I z miesiąca na miesiąc coraz bliżej mu do tego drugiego typu zawodnika.

W Białymstoku Makowski popisał się piękną asystą przy drugim golu Łukasza Zwolińskiego. To było wydarzenie historyczne, bo - nie regulujcie odbiorników - to pierwsza asysta Makowskiego w Ekstraklasie (zagrał już 48 spotkań).

Asysta do zobaczenia poniżej

Zagranie idealne. Precyzyjne, w tempo, z odpowiednią siłą. Do tej pory bardzo rzadko decydował się na tego typu próby, nie znaliśmy go z tej strony. Wiadomo, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale skoro Makowski pokazał, że potrafi tak zagrać, to teraz będziemy jeszcze bardziej mu się przyglądać. 

Żałujemy tylko, że tak rzadko angażuje się w akcje ofensywne, bo - jak pokazały mecze w Pucharze Polski - dysponuje dobrym strzałem (zdobył już trzy bramki). Trafiał też w młodzieżowej reprezentacji Polski, choć oczywiście był tam ustawiany na boisku  nieco wyżej niż w Lechii. Tym niemniej, miło widzieć jak kolejny młody zawodnik rośnie pod okiem trenera Piotra Stokowca.

źródło: własne