Trenerzy Marcin Brosz i Piotr Stokowiec nie będą mieć łatwego zadania przed niedzielnym meczem Górnika Zabrze z Lechią Gdańsk (godz. 17.30). W obu zespołach zabraknie podstawowych środkowych obrońców - z jednej strony nie będzie pauzującego za czerwoną kartkę Michała Nalepy, z drugiej zaś nieobecny będzie Paweł Bochniewicz, odchodzący do holenderskiego sc Heerenveen.

W przypadku Lechii do składu wskoczy Mario Maloca. Niezdolny do gry jest jeszcze Kristers Tobers, który do treningów z drużyną wróci prawdopodobnie na początku przyszłego tygodnia. Tym niemniej, Maloca jest daleki od optymalnej formy, a przynajmniej tak było przed przerwą na kadrę. Chorwat nie zagrał najlepiej w meczu z Rakowem Częstochowa (choć tam zawiodła cała drużyna i trudno winić pojedynczych zawodników).

Nieobecność Michała Nalepy może (ale nie musi) być sporym utrudnieniem dla trenera Piotra Stokowca.

- Michał dotychczas był liderem naszej defensywy i ważną częścią zespołu. Ostatni mecz nie wyszedł mu najlepiej, popełnił kilka błędów, ale cały czas na niego liczymy. Przytrafiły mu się słabsze momenty, ale solidnie pracował, żeby dalej być ważnym punktem Lechii. Cieszę się, że jest to absencja tylko jednego meczu. Za chwilę Michał do nas wraca, ale w Zabrzu będzie okazja do sprawdzenia wariantu Mario Malocy z Bartoszem Kopaczem. Myślę, że rywalizacja wyjdzie drużynie na dobre - mówi trener Stokowiec.

Wydaje się jednak, że większa wyrwa powstała w zespole Górnika. Paweł Bochniewicz dawał nie tylko dużo spokoju w defensywie, ale też chętnie wchodził w pole karne przy okazji stałych fragmentów. W ostatniej kolejce to przecież on strzelił gola na 1:0 w wyjazdowym meczu ze Stalą Mielec.

- Cóż, takie absencje są sprawą naturalną. Od nas też odeszło paru wiodących zawodników, natomiast taka jest struktura polskich klubów. Najlepsi odchodzą - podkreślił szkoleniowiec Lechii.

źródło: własne