- Prawie zginąłem w trzęsieniu ziemi. Miałem bardzo dużo szczęścia, że ostatecznie nic mi się nie stało. Byłem w domu z dwójką przyjaciół i nagle cały budynek zaczął trząść się na prawo i lewo - mówi napastnik Lechii Flavio Paixao.

- Mówi się, że jak jest trzęsienie ziemi, to trzeba się gdzieś schować, ale to trzęsienie ziemi miało 6,4 stopnia w skali Richtera. Siedziałem na sofie i nie miałem nawet jak z niej wstać. To było najgorsze 45 sekund mojego życia. Myślałem, że to koniec i miałem bardzo negatywne myśli, podobnie jak moi dwaj koledzy. Od razu spanikowaliśmy, a do tego czuliśmy bezradność - mówi Flavio Paixao w rozmowie z WP SportoweFakty.

Wasz budynek przetrwał?

- Na szczęście tak, mury jakoś przetrwały, jednak wskutek trzęsienia ziemi w Tebrizie zginęło ponad 300 osób. Byłem w samym epicentrum - widziałem ludzi, którzy stracili swoje rodziny, domy i nie mieli nic do jedzenia. Cieszę się, że dalej jestem na tym świecie.

Piłka zeszła na drugi plan?

- Było bardzo ciężko, do tego ciągle myślałem o swojej rodzinie. Grałem w Iranie dla pieniędzy, prawie umarłem, a moja rodzina była wtedy w Portugalii i się o mnie martwiła. Gdybym w tamtym momencie nie był mocny psychicznie, mógłbym się załamać. Mimo wszystko było bardzo ciężko. Jak skończył się mój kontrakt, miałem inną ofertę z tego kraju, również za bardzo duże pieniądze, ale nie było mowy o pozostaniu w Iranie. Życie jest ważniejsze niż pieniądze.

To wtedy przyjechał pan do Polski. Zakładał pan, że zostanie tu na tyle lat?

- Podpisując kontrakt, nigdy nie wiesz, co będzie jutro. Ja nie podejrzewałem, że zostanę w Polsce tyle lat i poznam tu Dominikę, osobę, która zmieniła moje życie i zostanie moją żoną. Ja w Polsce już osiągnąłem dużo, a cały czas mam apetyt na więcej. Mam jeszcze rok kontraktu z Lechią Gdańsk. W ostatnich tygodniach rozmawiałem z kolegą z zespołu, Kristersem Tobersem, i przypomniałem sobie, że jak miałem 30 lat, to myślałem, że za pięć lat skończę karierę. Teraz mam 36 lat i czuję, że mogę grać do czterdziestych urodzin. Pracuję dziś na maksa, mam życie, o jakim marzyłem, wspaniałą narzeczoną, mieszkam w Gdańsku, jednym z najpiękniejszych miast w Europie, gram w Lechii, jednej z najlepszych drużyn w Polsce i piszę tu własną historię.

Cała rozmowa na WP SportoweFakty.

źródło: WP SportoweFakty / własne