Do ostatnich dni okienka transferowego nie wiadomo było czy Filip Mladenović będzie w rundzie jesiennej piłkarzem Lechii. Poważnie interesowała się nim Crvena zvezda, jednak ostatecznie żadna konkretna oferta nie wpłynęła do Lechii i Serb może dalej cieszyć gdańskich kibiców swoją grą. - Z tego co mi wiadomo, to nie było żadnych konkretnych propozycji. Interesowało się mną parę klubów, natomiast nie poukładało się to tak, żebym odszedł - powiedział Mladenović. - Jestem profesjonalistą i nie działają na mnie żadne plotki transferowe. W ogóle mnie to nie interesuje, odcinam się od tego i cały czas gram na tym samym poziomie, niezależnie od tego, co się pisze - dodał.

Mladenović został w Lechii i będzie pomagał drużynie w osiągnięciu sukcesów. Co prawda biało-zieloni bardzo szybko odpadli z eliminacji Ligi Europy, jednak w dalszym ciągu toczy się walką o mistrzostwo Polski, w a przyszłym tygodniu również o Totolotek Puchar Polski. Ostatnie dwa mecze z Piastem Gliwice i Lechem Poznań pokazały, ze forma gdańskiego zespołu zwyżkuje. - Idziemy do góry. Jestem zadowolony z naszej obecnej formy, cały czas się rozwijamy. Zwycięstwa są jak przyroda - dają dobrą atmosferę. To prezent za dobrze wykonaną pracę na treningu, a potem w meczu - powiedział Serb.

Musi być zadowolony nie tylko z dyspozycji Lechii, ale i własnej. Od początku sezonu należy do kluczowych piłkarzy biało-zielonych. W ostatnim meczu z Lechem zanotował asystę oraz kluczowe podanie przy pierwszej bramce. - Rzeczywiście, jestem zadowolony z tego, jak gram i jak się czuję na boisku i myślę, że to widać. Jeśli drużyna gra dobrze, to my indywidualnie też idziemy w górę. Jeśli zapytasz mnie jak się czuję, to odpowiem, że bardzo dobrze. Fajnie to wygląda - podkreśla Mladenović.

Po zwycięstwie z Lechem biało-zieloni mają trzynaście punktów i awansowali na szóste miejsce w tabeli. Udało się też w końcu wygrać na Stadionie Energa Gdańsk po trzech wcześniejszych remisach. - Na mnie to zupełnie nie działa. Nie czułem żadnej dodatkowej presji podczas meczu z Lechem. Mogę dziesięć razy zremisować i przy jedenastym meczu i tak będę miał takie same podejście. Zawsze jestem nastawiony na zwycięstwo i takie rzeczy nie wpływają negatywnie na moją postawę. Ja nie gram z żadną presją. Nie mam takich problemów - wyjaśnia Serb.

20190420 055 rul 7076

W zasadzie jedyna rzecz, do której można się obecnie przyczepić, to to, że na osiem ligowych meczów aż w sześciu Lechia traciła przynajmniej jednego gola. Dodając do tego europejskie puchary ta statystyka wygląda jeszcze gorzej. - Ja na to patrzę inaczej. Chcę po prostu grać w piłkę. Zero z tyłu? Fajnie, ale najważniejsze są zwycięstwa. Nie da się zawsze grać tak, żeby nie stracić gola. Tracimy te bramki po indywidualnych błędach. Obrona nie jest naszym problemem, szczególnie że do tej pory traciliśmy dziwne i dość przypadkowe bramki, jak z Rakowem czy Jagiellonią. Trenujemy i staramy się to wyeliminować - tłumaczy Mladenović.

Przez wielu obserwatorów 28-latek uważany jest za najlepszego lewego obrońcę w PKO Ekstraklasie. Nie bez powodu powoływany jest do pierwszej reprezentacji Serbii (w sumie ma siedem występów). Ostatnio również znalazł się w kadrze na mecze eliminacji mistrzostw Europy z Portugalią i Luksemburgiem, jednak w obu spotkaniach nie podniósł się z ławki. - Dobrze popracowaliśmy podczas tego zgrupowania. Nie było tak, że pojechaliśmy sobie tam na wakacje. Żałuję, że nie zagrałem ani minuty, choć byłem przewidziany do gry z Luksemburgiem. Miałem wejść w drugiej połowie, jednak jeden z kolegów doznał kontuzji i trener musiał zmienić plany. Mam nadzieję, że dostanę szansę w kolejnych spotkaniach - kończy Mladenović.

źródło: własne