Za mecz z Jagiellonią Białystok Michał Nalepa otrzymał od nas notę "7". Nikt w Lechii nie miał równie wysokiej. Od początku sezonu środkowy obrońca jest w bardzo dobrej formie. Jak sam przyznaje, wpływ na to ma... mniej agresywna gra.

Wystarczy spojrzeć na ten i poprzedni sezon. Obecnie siedem spotkań (cztery w lidze, dwa w eliminacjach Ligi Europy i jeden w Superpucharze) i żadnej żółtej kartki. A tymczasem gdy spojrzymy rok wstecz - tam już po piątej kolejce musiał pauzować za cztery żółte. Zmiana jest więc kolosalna. - Musiałem coś zmienić. Dostawałem zdecydowanie za dużo tych kartek i zmusiło mnie to do przemyśleń. Uważam, że dzięki temu moja gra zaczęła wyglądać lepiej. Staram się nie iść na raz, czekam do ostatniej chwili z interwencją. Może to dziwnie zabrzmi, ale fajnie, że w poprzednim sezonie dostawałem tyle kartek. Dzięki temu stałem się lepszym zawodnikiem - powiedział Nalepa.

W tym sezonie Lechia straciła dwa gole w czterech meczach, wciąż jest niepokonana, jednak zwycięstwo i trzy remisy nie są wynikiem, za który gdańscy kibice daliby się pokroić. Oczekiwania są tu znacznie większe. Piłkarze zachowują jednak spokój. - Jesteśmy niepokonani i na tym poprzestańmy - uśmiecha się Nalepa. - Teraz tabela nie ma żadnego znaczenia. To dopiero początek sezonu. Poczekajmy jeszcze trzydzieści kolejek, wtedy zacznie się robić gorąco i będzie można patrzeć w tabelę - twierdzi obrońca biało-zielonych.

W następnej kolejce Lechia uda się do Bełchatowa, gdzie swoje mecze w roli gospodarza rozgrywa Raków Częstochowa (spotkanie odbędzie się w niedzielę o godz. 17.30. - To, że grają cały czas na wyjeździe na pewno im nie pomaga. Może nie zdobyli zbyt wielu punktów, ale grają nieźle. Znamy ich jakość, bo w poprzednim sezonie graliśmy w Częstochowie półfinał Pucharu Polski. To był dla nas bardzo trudny i wymagający mecz. Tym niemniej będą mieli trudno w lidze. Może się rozkręcą, a może nie. My zrobimy wszystko, żeby nie rozkręcili się już w niedzielę - przyznał Nalepa.

źródło: własne