- Dobrze zareagowaliśmy na drugą straconą bramkę. Szczególnie od tego momentu graliśmy dobrze, ale brakowało konkretu w postaci kolejnego gola. Nie zgodzę się, że na boisku było dużo chaosu. Zagłębie miało swoje sytuacje, ale pierwszy gol był zupełnie przypadkowy. Takich bramek wpada jedna na tysiąc - powiedział Dusan Kuciak po meczu Lechii z Zagłębiem Lubin (1:2).

Wydaje się, że słowacki bramkarz mógł nieco lepiej zachować się przy straconym golu na 0:2. Sam zdaje sobie z tego sprawę. - Jestem zły, bo dużo mi nie zabrakło, żeby to obronić. Starałem się wytrzymać na nogach jak najdłużej. Dotknąłem piłkę, ale niestety przeleciała mi pod łydką. Denerwuje mnie to, że straciliśmy dwa gole. Nie traktuję swoich pozostałych interwencji jako rehabilitację - przyznał Kuciak.

Gdańszczanie przerwali passę czterech z rzędu zwycięstw w PKO Ekstraklasie. - Druga bramka pokrzyżowała nam plany. Powiedziałem to w szatni i powtórzę raz jeszcze... oby ta porażka wyszła nam na dobre. W końcówce zaczęliśmy grać bez strachu, mieliśmy okazje, żeby nawet wygrać to spotkanie. Tak się niestety nie stało. Nie jest przyjemnie przerywać taką passę tuż przed przerwą reprezentacyjną - stwierdził bramkarz biało-zielonych.

źródło: własne