Sporą burzę wywołał wczorajszy artykuł opublikowany na łamach portalu Trojmiasto.pl. Artykuł napisany rzekomo przez "anonimowego czytelnika" zawiera mnóstwo gorzkich słów skierowanych pod adresem kibiców gdańskiej Lechii. Czytając go odnosi się wrażenie, że osoba ta jest kibicem "w kapciach" i swoją wiedzę nt. sytuacji na stadionach piłkarskich czerpie z mediów. A media jak to media szukają tylko sensacji i wolą napisać 10 artykułów o reporterce trafionej bryłą lodu [zdecydowanie nie popieramy takich zachowań na stadionie!!] czy o rasistowskich przyśpiewkach grupek kibiców [to również potępiamy!]. Czy prasa dużo miejsca poświęciła wydanej niedawno książce o odbudowie Lechii? [więcej na ten temat] czy media piszą o akcjach charytatywnych organizowanych przez kibiców? Po co o tym pisać, przecież to nie zwiększy czytelności ......... No i w efekcie tego obraz kibica (nie koniecznie Lechii) mamy jaki mamy. Omawiany przeze mnie artykuł znajdziecie tutaj. Widać, że spełnił on oczekiwania redaktorów z Trojmiasto.pl skoro, w dzisiejszym artykule, dumnie piszą:
W ciągu niecałej doby artykuł przeczytało ponad 22 tys. czytelników. Zmieszczono ponad 500 komentarzy. Do redakcji przyszło w tej sprawie prawie 40 maili.

Brawo, tylko pogratulować sukcesu. Znowu w oczach przeciętnej osoby, która nie interesuje się polską piłką nożną, kibice Lechii sporo zyskali!! Cóż nie trzeba zadym, dewastacji mienia itp by z dziesiątek kibiców dumnie noszących biało-zielone barwy zrobić rasistów i chuliganów.

{begam}pub-6500481139110168/8441006088{/begam}

Do naszej redakcji trafiają już pierwsze listy będące odpowiedzią na artykuł z Trojmiasto.pl
Jeden z nich prezentujemy Wam poniżej [oczywiście autor jest anonimowy]: Kogo obchodzi pozostanie Lechii w Ekstraklasie? Mniej lub bardziej kilkanaście, jeżeli nie kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Wśród nich znajdują się takie osoby jak Lech Wałęsa, Donald Tusk, Jacek Kurski, Jan Krzysztof Bielecki i... można by wymieniać jeszcze długo nazwiska, które znane są nie tylko w Gdańsku. Przede wszystkim zaś i wiernych kibiców, których sytuacja przeciętnie grającej Lechii, obchodzi o wiele bardziej niż sytuacja odległej acz fenomenalnej Barcelony. Ludzie ci, w przeciwieństwie do „czytelników” nie idą za modą, ale w pełni identyfikują się z Lechią, jako częścią lokalnego środowiska. Jest to wyższy wymiar darzenia sympatią niźli: „chodzę na drużynę X, bo akurat dobrze grają. Jak zaczną dołować, to zacznę chodzić na mecze lokalnego rywala, drużynę Y”. Dlaczego wyższy wymiar? Dlatego, że przywiązanie emocjonalne do klubu pozwala na organizowanie się i bezinteresowne działanie. Wspieranie UNICEF-u przez Barcelonę, również uważam za bardzo szlachetne. Nieprawdą jest natomiast, że kibice Lechii nie angażują się w żaden sposób w pomoc innym. Wystarczy dobrze szukać, by znaleźć kilkadziesiąt inicjatyw i akcji charytatywnych, które zorganizowane były przez kibiców i przez nich zrealizowane. Ciężko w takiej sytuacji nie odnieść wrażenia, że autorowi chodziło o wywołanie negatywnego wrażenia w stosunku do Lechii i jej sympatyków. Jakie autor miał z tego korzyści zapewne pozostanie tajemnicą.

Co do jednej kwestii się zgadzam, ilość służb mundurowych zabezpieczających mecze jest stanowczo za wysoka. Przyczyną takiego stanu rzeczy nie jest to, że kibice to zadymiarze, tylko fakt, że są postrzegani przez media i społeczeństwo jako zadymiarze. A to powoduje nacisk na organy bezpieczeństwa i rozrost do nieproporcjonalnych rozmiarów stanu osobowego zabezpieczającego imprezy sportowe. To z kolei jeszcze bardziej potęguje poczucie zagrożenia... i mamy samonakręcającą się spiralę.

W tym momencie mógłbym już zakończyć polemikę, ale warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię.
Pojawił się tu wątek rasistowski, więc chciałbym się również do niego odnieść.

Zastanawia mnie jeden fakt. Czym rożni się dyskryminacja ze względu na kolor skóry od dyskryminacji ze względu na hobby? Oba zjawiska są dyskryminacją, która z gruntu jest negatywna. Z tym się w pełni zgadzam. Jednak jakże inne reakcje psychiczne wywołują. Rasizm uchodzi za najgorszy, najniebezpieczniejszy i najbardziej ohydny rodzaj dyskryminacji jaki w swych dziejach wytworzył rodzaj ludzki. Należy go bezwzględnie eliminować, a ludzi go wyznających skazywać na ostracyzm społeczny i potępiać na każdym kroku. Natomiast jechanie po kibicach, bezkarne wyzywanie ich od bandytów, dziczy, tłuszczy, barbarzyńców, wszelkiej maści uogólnienia i powielanie stereotypów nie dość, że nie jest karane i napiętnowane, to jeszcze stało się wręcz modne w kręgach „światłych Gdańszczan”, którzy uważają że ich sposób patrzenia na świat jest jedynie słuszny i sądzą, że mają moralne prawo nazywać siebie jedynymi reprezentantami swojego miasta.

Otóż owi „światli Gdańszczanie” poziomem nie wyrastają ani milimetr ponad ludzi z „ciemnogrodu”, którzy nie lubią „czarnych, bo to dzikusy, Żydów, bo wyzyskują i pedałów, bo to zboczeńcy. Skąd to wiem? Ludzie gadają, w gazetach piszą...” Czym wyżej wymienione przykłady różnią się od „nie lubię kibiców Lechii, bo to kibole i rasiści. Skąd wiem? Bo przeczytałem kilka wpisów na ich forum”? Ktoś, kto nie widzi wspólnego mianownika między tymi przykładami albo nie ma za grosz zdolności do analitycznego myślenia, jest człowiekiem zachłyśniętym własnym punktem patrzenia na rzeczywistość, nie dopuszczającym myśli o własnych błędach, albo hipokrytą i perfidnym manipulantem.

Kilka słów także do redakcji portalu Trójmiasto.pl. Uważam, iż umieszczanie jednostronnych, nieobiektywnych artykułów, szkalujących jakąkolwiek grupę, pisanych przez czytelników jest wielce niestosowne, nawet jeżeli są one podatnym gruntem dla rzeczowej polemiki.

Życzę miłej kąpieli w fontannach Barcelony.

Jeżeli i Wy chcecie podzielić się swoimi uwagami na ten czy inny temat, piszczie do nas na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. a z miłą chęcia opublikujemy Wasze listy.