Przed meczem z Pogonią Szczecin trener Piotr Stokowiec mówił, że Lechia będzie chciała dać kibicom trochę radości w tym trudnym okresie związanym z pandemią. Oglądając jednak poczynania biało-zielonych w poniedziałkowym spotkaniu mamy wątpliwości czy kibice dobrze się bawili. Uśmiechu na ich twarzy raczej nie było.  Tymczasem już w piątek kolejny sprawdzian - wyjazd do Lubina.

Powinno być Lechii o tyle łatwiej, że Zagłębie - w przeciwieństwie do Pogoni - raczej nie zdecyduje się na postawienie autobusu we własnym polu karnym i liczenia na kontrataki. Zagłębie jest w tym momencie na trzecim miejscu w tabeli, a w tym sezonie jeszcze u siebie nie przegrało (trzy zwycięstwa i remis) i trudno sobie wyobrazić, że nagle mieliby zmienić swoje nastawienie. Biało-zieloni mogą na tym skorzystać, bo jednak atak pozycyjny w poniedziałkowej konfrontacji z Pogonią - delikatnie rzecz ujmując - na kolana nie rzucał.

- Trudno było nam odmówić walki, determinacji. Według statystyk byliśmy w posiadaniu piłki przez 60 proc. czasu gry, natomiast trudno grało nam się w ataku pozycyjnym. Do trzydziestego metra nie było najgorzej. Problemy zaczynały się w okolicach pola karnego. To o czym wspominałem, brakowało nam konkretów, czyli stwarzania sytuacji, oddawania strzałów na bramkę - mówi trener Piotr Stokowiec.

Wydawało się, że Lechia złapała wiatr w żagle po wygranych ze Stalą Mielec i Podbeskidziem Bielsko-Biała na własnym stadionie. Wszystko wskazuje jednak na to, że trzytygodniowa przerwa od ostatniego meczu trochę wybiła gdańszczan z rytmu (choć trzeba podkreślić, że Pogoń nie grała w piłkę przez miesiąc).

- Ten sezon jest na tyle specyficzny, że żadnej drużynie nie jest łatwo złapać odpowiedni rytm meczowy. Spotkania przed przerwą pokazały, że potrafimy grać odważnie, stwarzać sytuacje, dominować nad rywalem. Taką drogą będziemy szli. Będziemy chcieli grać do przodu, dominować, ale nie jest to takie proste, jak mogłoby się wydawać. Rzadko się zdarza, że okres przygotowawczy trwa siedem dni, a później w trakcie rozgrywek mamy trzy tygodnie przerwy, do tego poszczególni zawodnicy wyjeżdżają na zgrupowania reprezentacji. Oczywiście, trzeba się do tego dostosować. Są argumenty do tego, by pozytywnie patrzeć w przyszłość. Wiemy co konkretnie chcemy poprawić już w najbliższym spotkaniu - podsumował szkoleniowiec Lechii.

źródło: własne