Chwilę grozy przeżył sztab szkoleniowy, kiedy w 70. minucie po nieporozumieniu w polu karnym Lechii Gdańsk Sebastian Madera ostro zaatakował wślizgiem swojego bramkarza Michała Buchalika.

Lechia ma w tym sezonie prawdziwego pecha, jeśli chodzi o bramkarzy. W meczu Pucharu Polski z Bogdanką Łęczna podstawowy golkiper Lechii Sebastian Małkowski doznał poważnej kontuzji zerwania wiązadeł krzyżowych w kolanie i w tym roku do gry już nie wróci. Mało brakowało, a po meczu z Koroną do grona kontuzjowanych dołączył Buchalik. - Zderzenie z Sebastianem było wynikiem nieporozumienia. Mam tylko stłuczoną nogę i mam nadzieję, że do kolejnego meczu dojdę do pełni sił - uspokajał po spotkaniu Buchalik.

Po kiepskim występie przeciwko Polonii Warszawa Buchalik zbiera coraz lepsze recenzje. Udanie zagrał w spotkaniu z Pogonią Szczecin, również w Kielcach był pewnym punktem Lechii. - Najbardziej zadowolony jestem z tego, że drugi mecz z rzędu zagraliśmy na zero z tyłu. Przed nami teraz trochę czasu na odpowiednie przygotowanie się do spotkania z Piastem, by jak najlepiej zaprezentować się przed własną publicznością - wyjaśnił bramkarz biało-zielonych.

Źródło: Sport.pl