Przedstawiamy rozmowę z Bogusławem Kaczmarkiem, jaką przeprowadził tnjl1 "Ekstraklasa.net". Tematem jest oczywiście transfer Sebastiana Mili do Lechii.

Sebastian Mila od jutra zostanie zawodnikiem Lechii. Co to oznacza dla Śląska Wrocław?

- Wyrwali sobie ząb trzonowy w trakcie walki o mistrzostwo Polski. I ja tego nie rozumiem, bo rzeczywiście z nim w składzie mogli realnie zagrozić Legii Warszawa, która w głowie ma nie tylko ekstraklasę, ale i dwumecz z Ajaksem Amsterdam w Lidze Europy. Bez Mili Śląsk bez wątpienia nie będzie taki groźny, jak jesienią. Finansowo zyskuje, sportowo traci.

Skąd tyle zacięcia w Mili, żeby ponownie zagrać w Gdańsku? 

- Do pewnego stopnia jest to podyktowane względami rodzinnymi. Ale nie tylko. Znam charakter i osobowość Sebastiana. Na pewno poczuł się urażony, kiedy w Śląsku odebrano mu opaskę kapitana, gdy podano do informacji publicznej, że ma nadwagę. Takich rzeczy nie należy praktykować ze zwykłej przyzwoitości. To nie było w porządku wobec samego Sebastiana. Te przykre doświadczenia zaważyły o tym, że chciał już teraz odejść z zespołu. I dopiął swego.

To piłkarz, którego wychowała stara, dobra szkoła Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. Szlifów nabierał u boku Tomka Wieszczyckiego, Radosława Sobolewskiego, Grzegorza Rasiaka, Ivicy Kriżanaca i wielu, wielu innych. W jakimś ułamku pomogłem Mili w karierze, bo jeszcze wcześniej wyciągnąłem go z piątej ligi.

Dla Lechii szkoda, że Mila trafi do niej tak późno?

Absolutnie. Sam próbowałem go ściągnąć dwa lata temu. Wtedy jednak władze klubu twierdziły, że taki zawodnik nie jest potrzebny. Zresztą obracaliśmy się w zupełnie innych realiach finansowych. Brakowało pieniędzy na wiele rzeczy – na zawodników szczególnie. Teraz jest zupełnie inaczej. Mówimy o dwóch światach. Lechia to królowa polowania. Oprócz Mili wyłowiła innego reprezentanta Polski, Jakuba Wawrzyniaka. Ma też Grzegorza Wojtkowiaka. To robi wrażenie nawet na mnie, który obserwował niejeden piłkarski projekt. Uważam, że Lechia w pierwszych czterech wiosennych meczach, spośród których trzy zagra u siebie, zdobędzie minimum dziesięć punktów.

Milion złotych za 33-letniego Milę to duże pieniądze? 

Nie zapominajmy o jakim piłkarzu mówimy. W październiku strzelił gola w historycznym meczu z Niemcami. Poza tym to jeden z najlepszych rozgrywających w całej lidze. Oczywiście zegar biologiczny tyka i Mila wiecznie grać nie będzie. Niemniej te dwa lub trzy sezony zagra na bardzo solidnym poziomie. I wiele wniesie od strony mentalnej. Tego jestem pewien. Ten transfer to również znakomity ruch marketingowy. Nazwisko Mili działa jak magnes: przyciąga kamery i kibiców. Lechia dzięki temu buduje swoją markę.

No właśnie, na papierze ma mocny skład. Da się to zepsuć?

- Rzeczywiście, nazwiska robią wrażenie. Mila, Wawrzyniak, Wojtkowiak… Do tego szereg młodych, zdolnych chłopców. Trener Jerzy Brzęczek, który jest u progu szkoleniowej kariery, dostaje bardzo konkretną szatnię. I to jakoś zweryfikuje jego umiejętności. Życzę mu sukcesów.


Źródło: Ekstraklasa.net