Szymon Marciniak został wyznaczony do prowadzenia niedzielnego meczu Lechia - Lech. O tym, że ten pan nie jest w Gdańsku mile widziany, nie trzeba nikogo przekonywać.

Kibice w Gdańsku zawsze nerwowo patrzą na obsady sędziowskie przy okazji meczów ekstraklasy. Zawsze, gdy przy meczu Lechii widnieje nazwisko Marciniak pojawiają się obawy. Nie inaczej jest tym razem. Stawka niedzielnego meczu jest bardzo duża i - niestety - nikt jednak nie obawia się o poziom sportowy widowiska, a o sędziowanie.

Przypomnijmy może, dlaczego tak się dzieje. W obecnym sezonie pan Marciniak prowadził cztery mecze Lechii i tylko jedno z nich zakończyło się wygraną biało-zielonych, ale po kolei:

  • 4. kolejka Lechia - Lech. Zaur Sadajew (jeszcze jako piłkarz Lechii) zostaje wyrzucony z boiska przy stanie 1-0 dla gospodarzy, choć faul nie do końca zasługiwał na czerwoną kartkę. 
  • 15. kolejka Lechia - Korona. Brak ewidentnego rzutu karnego dla Lechii i nieuznany samobójczy gol bramkarza Korony Cerniauskasa, który przy próbie interwencji o dobre pół metra przekroczył razem z piłką linię bramkową.
  • 20. kolejka Lechia - Wisła. Tutaj pan Marciniak nie wypaczył wyniku, chociaż robił, co mógł. Dwukrotnie w polu karnym Wisły faulowany był Kevin Friesenbichler, ale sędzia ani razu nie zdecydował się użyć gwizdka.
  • 26. kolejka Cracovia - Lechia. Rzut karny z kapelusza przyznany drużynie Cracovii, chociaż Gerson absolutnie nie faulował przeciwnika.

Wszystkie mecze Lechii sędziowane przez Szymona Marciniaka

Mimo, iż Szymon Marciniak jest arbitrem międzynarodowym i prowadził w tym sezonie mecze m.in. w Lidze Mistrzów, w Polsce uważany jest po prostu za słabego sędziego, popełniającego rażące błędy i - nie wiedzieć czemu - w dalszym ciągu wyznaczany jest do najważniejszych spotkań w naszym kraju. Niestety błędy te mają i pewnie będą mieć wpływ na wyniki. Tylko w tym sezonie Lechia straciła przez sędziego Marciniaka już przynajmniej pięć punktów.